czwartek, 5 czerwca 2014

Majowe denko - czyli smutne pożegnania

No cóż zawsze się cieszę, gdy skończy mi się jakiś produkt. Tym razem skończyło się wiele produktów, które bardzo polubiłam i zapewne nie raz do nich wrócę : ) Ciekawe z czym w tym miesiącu się pożegnałam? To zapraszam!
 Apart, płyn do kąpieli, lilia i lotos - cudownie pachniał, robił świetną pianę. W dodatku nie wysuszał skóry. Nie jest drogi w dodatku więc co jakiś czas wracam do niego : )

Facelle, żel do higieny intymnej - służył mi dzielnie od kilku miesięcy. Kosztuje coś ok.4 złotych, a jego wydajność bije na łopatki wszystko inne! Bardzo się polubiliśmy i wrócę do niego : )

Omnia botanica, żel pod prysznic - używałam go bite 2 miesiące, prawie codziennie! I dopiero teraz się skończył. Nie wrócę do niego przez zapach, ale każdy inny bardzo chętnie! Więcej poczytacie o nim TUTAJ
Bebe, body lotion - nie mogłam go znieść, męczyłam się niemiłosiernie, dlatego zaczęłam go używać do mycia się. Ładny zapach i nic po za tym... Więcej przeczytacie o nim TUTAJ

Natura Syberica, Syberyjskie Masło antycelluitowe - moje ukochane masło się skończyło, na pewno wrócę! Więcej o nim znajdziecie TUTAJ
Adidas, żel pod prysznic Fresh - ładnie pachniał, ale jego wydajność jest tragiczna..

Cztery Pory Roku, aloesowy krem do rąk - mój torebkowy przyjaciel, na pewno wrócę do niego, recenzja o TUTAJ

Karina, żel z kompleksem aminokwasów i mikroelementów - zużyłam go do szyi i całkiem fajnie się spisywał, ale nie kupię go, bo skład przeraża, recenzje znajdziecie TUTAJ

Rexona, antyperspirant pure protecion - pachniał prawdziwym ozonem, ale niestety nie chronił tak jak bym tego chciała. 
Avon, mleczko do demakijażu z odżywką - w końcu ten bubel się skończył! Męczyłam go niemiłosiernie, a demakijaż dokańczałam płynem micelarnym. Nigdy więcej! Recenzję przeczytacie TUTAJ

Sylveco, lekki krem brzozowy - niestety skończył się mój ulubieniec wśród kremów, na pewno wrócę do niego jak tylko skończę zapasy! Recenzja KLIK

Bandi, maseczka drożdżowa - szału nie było, fajnie nawilżała i tyle : c Nie wrócę do niej, a jeśli jesteście jej ciekawe to zapraszam TUTAJ 

Yes to cucumbers, żel pod oczy - najwydajniejszy produkt wszech czasów! Żel kończył mi się przez 4 miesiące, przez dwa wcześniej było go dużo, czyli w sumie używałam go pół roku. Polubiliśmy się, ale raczej jednak nie kupię go więcej, recenzję znajdziecie TUTAJ

Oral-B, Płyn do płukania jamy ustnej - naprawdę dobry produkt, jeśli dla kogoś Listerene jest za mocny. U mnie sprawdził się bardzo dobrze i możliwe że wrócę do niego dla odmiany : )

Himalayah, Pasta Complete Care - kolejna tubka, kolejny raz zachwyty. Będę wracała na pewno!

Oeparol, balsam do ust - była to fajna wazelinka w sztyfcie, jednak zapach nie podbił mojego serca tak jak wersja melonowa. Nie wrócę bo znam lepsze.

 Serical, Crema al Latte - maska już kultowa na blogach w końcu u mnie dobiła dna, na pewno wrócę jeszcze do niej! Recenzję znajdziecie TUTAJ

The Body Shop, Bananowa odżywka do włosów - odżywka, która przyczyniła się do przesuszenia moich włosów. By tego uniknąć mieszałam ją z inną. Nie kupię ponownie : c Recenzja TUTAJ

Batiste, Suchy Szampon wersja tropikalna - nigdy nie zmienię suchego szamponu na żaden inny. Batiste są genialne. Ta wersja była fajna, ale znacznie bardziej wolę tą dla ciemnych włosów. Bo ta nie umiejętnie zaaplikowana albo w pośpiechu może rozjaśnić włosy.

 Maybelline, Maskara XX - nie mam pojęcia co to za maskara, bo wzięłam siostrze i tyle co został napis do Maybelline, ale jest świetna! Jak zobaczycie ją to polecam! (ok dobra widzę delikatnie napis express volume)

Inglot, Sprint cień do powiek Deep Rose - piękny mój ukochany pierwszy cień, przez 3 lata był jedynym cieniem jakiego używałam.

Maybelline, Afinimat - nie wiem co o nim myśleć, czasem był super, czasem tragedia. Nie wrócę do niego niestety..

Maxfactor, Lasting Performance - mój ulubieniec wszechczasów, nigdy mnie nie zawiódł, był idealny! Na pewno kupię go nie raz!

Sephora, podkład matujący w kompakcie - drugie zdenkowane opakowanie, używałam jako puder. I to był najlepszy puder jaki w życiu miałam, matowił skórę na cały dzień aż do zmycia. Perfekcyjny!
Lirene, Maseczka Nawilżająco-kojąca - nie polubiłyśmy się, po prostu nie robiła kompletnie nic...

Natura Syberica, maseczka nawilżająca - wydajna i świetnie nawilżająca. Ja, moje koleżanki i moja mama uważamy, że jest to jedna z najlepszych.

Ziaja, yego szampon dla mężczyzn - o dziwo świetny szampon oczyszczający, rozważam jego zakup.

Denko nie tak spektakularne jak bym chciała, ale zawsze do przodu : ) A wy miałyście coś z moich denek? A może inaczej się u was sprawdziły te kosmetyki niż u mnie? Dajcie znać : *

Przypominam o mini-rozdaniu na blogu : )


32 komentarze:

  1. Łoooooł grubaśnie! Niezłe dno! Moje również będzie sowite! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Duże dno!
    Ja bardzo lubię spraye Rexony, a odżywka bananowa z TBS jest jedną z moich ulubionych! :) Szkoda, że u Ciebie się nie spisała.
    No i suche szampony Batiste najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezłe denko, faktycznie do ostatniej kropli wyciskasz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się, Batiste rządzi! :) Ja wykończyłam już jedno duże opakowanie, zaczęłam drugie...i będę musiała znów zrobić zapasy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. nie miałam nic z tych rzeczy haha :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Maske do włosów mam taka samą i chyba na rok mi starczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. zazdroszcze denka:) ja uzywam milion produktow na raz wiec denkowanie idzie mi bardzo slabo :(

    OdpowiedzUsuń
  8. nic z Twojego denka nie używałam jeszcze :)
    czaje się i czaje na ta odżywkę bananowa i szampon z TBS ale opinie są mega skrajne.. jednym pasuje super innym kompletnie nie.. no i sama nie wiem czy kupić sobie czy lepiej odpuścić :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Dużo kolorówki :) U mnie to prawie nigdy się nie dzieje :P Ejjjjjjjjjj właśnie, a co do tej serii ozonowej z TSSS to ona wg mnie pachniała ozonem ! Wąchnij sobie jeszze raz, mówie Ci :D

    OdpowiedzUsuń
  10. A właśnie wczoraj się zastanawiałam nad tym mleczkiem z Avonu ale nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wielkie denko! Niestety niczego nie znam

    OdpowiedzUsuń
  12. Spore denko,niczego nie używałam :/

    OdpowiedzUsuń
  13. O widzę nawet wykończone trzy podkłady ;) Niestety nigdy ich nie miałam :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne zużycia! U mnie Facelle kompletnie się nie sprawdza :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Koniecznie muszę zamówić sobie ten krem brzozowy od Sylveco:-) koniecznie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko Ty! Zabieram się i zabieram a zabrać nie mogę ;D

      Usuń
  16. Spore denko :). Miałam z niego jedynie żel Adidasa, który mnie nie zachwycił :).

    OdpowiedzUsuń
  17. kurcze nie miałam nigdy tej rexony!

    OdpowiedzUsuń
  18. Natura SIberica, jest już na mojej liście kosmetyków czekających w kolejce do zakupu po wykończeniu tego co mam. Aż sama się sobie dziwię, że jeszcze nie miałam żadnego z ich produktów a zbierają na wielu blogach świetne recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  19. ile znajomych produktów :D kolorówka i pielęgnacja bardzo w moim guście :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Przyznam że nie znam tych produktów ale na Batiste mam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie płyn Facelle czeka grzecznie na swoją kolej, ale fajnie, że u Ciebie się sprawdził, już chcę go wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Z tego denka znam tylko lekki krem Sylveco :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Gratulujże zużyć, zwłaszcza tych z kolorówki :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Facelle używam do mycia włosów, a pastę Himalayah równię lubię, tylko mam wrażenie, że troszkę za mocno się pieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. WOW!!!!! ALE ZDENKOWAŁAŚ! :))))

    OdpowiedzUsuń
  26. sporo zużyć i do tego kolorówka :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Znam tylko lekki krem brzozowy i też bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  28. No przyznam, że niewiele z Twych zużyć znam ;)

    OdpowiedzUsuń