Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 stycznia 2015

Pilomax, Szampon Głęboko Oczyszczający do włosów ciemnych

Nawet nie wiecie jak trudno w Krakowie znaleźć praktyki. Najgorsza sprawa jaka istnieje! Tak jak wam obiecałam w najbliższym czasie pojawi się wiele recenzji produktów do włosów, bo wiele z nich nie ma jeszcze u mnie na blogu swojego miejsca, a się kończą i odchodzą w najbliższym czasie w zapomnienie.  Dzisiejszy bohater przeleżał ogrom czasu na mojej wannie i powoli dobiega końca. Ciekawe jak tym razem sprawdził się szampon Pilomax?


Szampon zamknięty jest w białej, okrągłej butelce, z nieprzeźroczystego plastiku. Zamknięcie na klapkę, które jest funkcjonalne i nie powoduje połamania paznokci. Szata graficzna prosta, delikatnie apteczna. jedyne co mnie denerwuje to fakt, że trudno wydobyć resztki już tak, gdy zostaje 1/3 produktu.


Skład no cóż. Chwyt na nieuważne włosomaniaczki: BRAK SLS no i co z tego, skoro jest SLES? Skład należy do tych przeciętnych i takich sobie. Nie ma w nim co by mnie zachęciło. Typowy rypacz z dość wysoką pozycją pantenolu. 


 Zapach jest przyjemny, delikatnie pokrzywowo -skrzypowy? Zapach po prostu trawiasty. Nie jest intensywny i nie męczy nikogo.  Jest to szampon bezbarwny, o całkiem gęstej konsystencji. Nie spływa z dłoni. Trzeba go trochę więcej nałożyć, żeby zrobiła się piana. Nie wypowiem się o wydajność, bo.... O tym za chwilę.. Jednak prawdopodobnie jak na 22 złote jest całkiem wydajny. Dostępny TUTAJ

Zapewne jak się domyślacie szampon ten nie uwiódł mnie. A nawet strasznie zawiódł. Oczywiście mocno oczyszcza, ale po każdym jego zastosowaniu mam tak przesuszony skalp, że ze mnie się sypie białymi płatami śniegu! Nie przesadzam! Używanie go na włosach było istną torturą! Po nim trzeba serio dobrze nawilżyć i odżywić włosy, bo niestety ale plącze mi włosy, pozostawia je szorstkie w dotyku nawet na mokro! Znalazłam mu świetne zastosowanie jako myjak do jajka RT, ale kolor mu zżera jak oszalały! Nie polecam go i nie chcę go widzieć nigdy więcej. Bo co z tego, że całkiem dobrze oczyszcza włosy (chociaż i tak nie przedłuża świeżości włosom), jak z mojej głowy powoduje wysyp śniegu? 


Miałyście go? Dobrze się u was spisał? 

I pamiętajcie o rozdaniu u mnie na blogu. Pozostał niecały tydzień, a do wygrania są kosmetyki rosyjskie!



czwartek, 15 stycznia 2015

Planeta Organica, Turecki Balsam do Włosów

Tak wiem dziewczyny obiecałam wam hity pielęgnacyjne 2014, ale jest tego tak dużo, że nie potrafię tego ogarnąć tak szybko, żeby jeszcze w miarę wam to opisać. Więc trzeba poczekać :) Jednak na dzisiaj przygotowałam wam kilka słów na temat odżywki do włosów, która na swój moment trochę czasu przeczekała. A szkoda! Czemu? O tym przeczytacie dzisiaj.


 Odżywka jest w umieszczona w okrągłej butelce. Aplikator to pompka i tutaj dla wszystkich fanek pompek jest to zapewne genialne rozwiązanie. Jednak mnie pod koniec irytowało, że musiałam ją odkręcać, żeby wydobyć produkt. Niestety też nie możemy kontrolować zużycia, bo butelka jest nieprzeźroczysta. Za to podoba mi się szata graficzna i przyjemnie trzymać taki produkt w łazience, bo wydaje się elegancki. <co to złotko robi z kobietami?



Skład jest genialny! Nie znajdziemy tutaj silikonów, ani złych substancji. Za to mamy multum ekstraktów, olejów, które mają szansę zadziałać! Mamy tu m.in olej z orzechów włoskich, olej z bergamotki, olejek z mirtu, ekstrakt z rozmarynu, itd. Czyli jak widać - na bogato! 


Zapach może przeszkadzać tym, które z was nie lubią ciężkich, orientalnych zapachów. To jest jednak jeden z tych, które zostają na włosach i przynajmniej mi uprzyjemniają użytkowanie produktu. Jeśli zapach orientalny nie wzbudza waszego zainteresowania to wyobraźcie sobie zapach ciężko korzenny z dodatkiem cynamonu oraz mirtu i rozmarynu. Musicie lubić takie zapachy, bo używanie tej odżywki okaże się dla was dramatem, jeśli lubicie słodkie, delikatne zapachy. Włosy pachną do kolejnego mycia!


Co do konsystencji. Jestem zadowolona. Balsam ten jest gęsty w kolorze kremu cynamonowo-czekoladowego.  Nie spływa z dłoni i świetnie rozprowadza się na włosach. Na swoje włosy używałam ok. 4 pompek, a i tak wystarczył mi na 2 miesiące. Co daje całkiem dobry wynik, biorąc pod uwagę, że zużywam odżywek jak wody!

Balsam ten znajdziecie na internecie lub też w sklepach stacjonarnych (zielarskich/mydlarniach) za ok. 20 złotych. Ja swój kupiłam w Krakowie na Długiej, a mieszkanki Katowic mogą kupić go w mojej ukochanej Zielonej Mydlarni : )


Jeśli sprawy techniczne mamy za sobą to teraz przejdźmy do meritum sprawy - czyli działanie. Oj jest działanie i to jakie! Byłam zaskoczona jakie moje włosy były po użyciu tej odzywki. Znacie to uczucie, gdy stoicie przed lustrem i włosy wam błyszczą jak w reklamie? Jeśli nie to zapiszcie, że musicie kupić ten balsam! Moje włosy dzięki niemu stały się lśniące, pachnące. W dodatku zauważyłam zwiększenie i usystematyzowanie fali na głowie. Włosy stają się dociążone i gładkie. Nie nakładałam na skalp, ale wierzę, że za pomocą tego balsamu można przyspieszyć ich wzrost - co sprawdzę następnym razem! : ) Dla mnie to taki pewniak i smutno mi, że się się skończyła. Jednak wiem, że powrócę do niej za działanie oraz fenomenalny zapach!

A może któraś z was też go miała? Dajcie znać, czy dla was też się okazał tak świetny!

Pamiętajcie o moim rozdaniu z rosyjskimi kosmetykami.!


niedziela, 11 stycznia 2015

Pilomax, Szampon codzienny do włosów cienkich bez objętości

Dzisiaj zdałam pedicure na 5! Możecie być ze mnie dumne! Jednak jestem tak zmęczona, że jedyne na co mam ochotę to łóżko, kołdra, kot, poduszka i moja nowa świeca <3 Tak, tak - mam nową świecę o zapachu stolarni, ale o tym wam będę musiała napisać więcej, bo moje poszukiwania tej świecy właśnie się skończyły! Nie martwcie się - mam nowe cele :) Ale przejdźmy do bohatera dzisiejszej notki, czyli o szamponie Pilomax.


Szampon mieści się w okrągłej, podłużnej butli z twardego plastiku, która jest zamykana na klik. Spokojnie można z nią podróżować bez obawy, że się nam wyleje w bagażu. Niestety jest też minus, ponieważ niesamowicie ciężko wydobyć szampon jeśli jest go mniej niż połowa. Wtedy musimy trzymać go do góry nogami. By zużyć końcówkę trzeba się nagimnastykować i odkręcać go do góry nogami.


Zapach jest bardzo przyjemny - świeży, delikatnie pokrzywowy zapach. Nie utrzymuje się  na włosach po umyciu. Nie będzie drażnił nawet tych, co takich zapachów nie lubią. Jego konsystencja jest przyjemnie gęsta. Już przy małej ilości świetnie się pieni. Dlatego używałam go przez wiele miesięcy - ok. 4/5 miesięcy - a to jest bardzo dobry wynik (tutaj pragnę wam przypomnieć, że szamponem myjemy skórę głowy, a włosy na długość traktujemy delikatnie pianą).


Skład szamponu nie zachwyca, jednak używałam go jako standardowy oczyszczacz, ponieważ nie ma silikonów, a ma SLS. W składzie dość wysoko znajdziemy PEGi, a dopiero potem dobre składniki takie jak panthenol, ekstrakty z pokrzywy, kasztanowca, kolagen. Na samym końcu znajdziemy kwas mlekowy. 


Szampon ten kosztuje 20,50 zł w sklepie internetowym PILOMAX, co według mnie jest dość wysoką ceną za tak przeciętny skład. Jeśli chodzi o stosunek ceny do składu to szampon z barwy o wiele lepiej wypada. W dodatku produkty Pilomax'u są głownie dostępne przez internet i w niektórych aptekach/sklepach zielarskich.


 Cena nie brzmi zachęcająco, skład nie powala, ale czy w takim razie działanie mnie zachwyciło? No cóż nie spodziewam się wiele po szamponie. Ma myć i nie wysuszać skalpu. Faktycznie to robił i to całkiem dobrze! Nie podrażniał skalpu i nie wysuszał skalpu. O dziwo też nie plątał moich włosów. Skierowany jest dla włosów cienkich bez objętości, jednak nie nadawał im w żaden sposób odbicia od skóry głowy. Włosy po jego umyciu były miłe w dotyku, jednak i tak nakładałam odżywkę po umyciu, by lepiej się układały i nie sprawiały problemów (włosy falowane tak mają). Muszę przyznać, że po szamponie za 20 złotych spodziewałam się znacznie więcej niż po tanich szamponach oczyszczających jakie wcześniej używałam. Na plus przemawia jego wydajność, ale u mnie to chyba wszystkie szampony na tak długo starczają. Nie zamierzam do niego wracać i nie polecam go. Ot normalny, nie szkodzący nikomu produkt.


A czy wy miałyście z nim styczność? A może u was się lepiej sprawdził niż w moim przypadku? Dajcie znać, a ja lecę do kina. W KOŃCU NA HOBBITA!

czwartek, 11 grudnia 2014

Yves Rocher, Olejek odbudowujący do włosów

Muszę pochwalić mojego tatusia! Jest najdzielniejszym tatą jaki istnieje! I druga operacja już za nami! A serducho w lepszym stanie. Jeszcze trzy przed nami, ale jest dobrze! <3

Olejowanie włosów to podstawa mojej pielęgnacji włosów. Rzadko kiedy zdarza się, bym tego nie zrobiła. Można nawet powiedzieć, że olejowanie uratowało i naprawiło moje włosy. Dlatego też często wybieram nowe oleje do swoich zbiorów. Moje włosy nie przestrzegają zasad porowatości włosów i niestety lekko nie ma, dlatego też muszę wybierać oleje metodą prób i błędów. Rzadko kiedy kupuję oleje stricte kosmetyczne, dlatego by w razie czego móc wykorzystać je np. w kuchni. Jednak dzisiejszy bohater trafił do mnie po fali zachwytu na jego temat oraz promocją na niego. Ciekawe co sądzę o olejku Yves Rocher do włosów?

Kosmetyki YR poznaję małymi kroczkami. Mają w swoim asortymencie lepsze i gorsze produkty. Jednak uważam, że nie można tak szybko skreślać marki, jeśli kilka rzeczy nam podpadło.


Olejek YR znajduje się w pięknej plastikowej buteleczce. Dzięki barwie wygląda jak szklana, na co na początku się nabrałam. Butelka zakręcana jest na całkiem atrakcyjną zakrętkę. Na butelce naklejka, która jak widać trochę się pomarszczyła, jednak można wybaczyć - bo nie jest źle.


Jak widzicie skład to mieszanina kilku olejów. Słonecznikowy, rzepakowy, rycynowy, jojoba, ogórecznik lekarski, olej babassu oraz makadamia. Nie mam żadnych zastrzeżeń, jednak chętnie widziałabym tu olej kokosowy : p

Zapach jest słodkawy, elegancki i delikatnie orientalny do momentu spłukania utrzymuje się na włosach, dzięki czemu olejowanie to przyjemność. Co do konsystencji to filozofem nie jestem jeśli powiem, że ma konsystencję dość rzadkiego oleju, raczej niczym nie różniącym się od oliwy z oliwek.


Olejek ten można kupić w sklepach Yves Rocher lub też na ich stronie za ok 27 złotych. Jednak bywa na promocji i można go dorwać już nawet za 13,50, co jest całkiem przyjazną ceną jeśli weźmiemy pod uwagę wydajność. A wydajność jest i to spora! Używam go już jakieś 3 miesiące? A nadal go mam! Co trzeba zaznaczyć ja sobie nie oszczędzam oleju do włosów.


Jeśli chodzi o działanie to jest ono naprawdę całkiem przyjemne! Włosy po dłuższym stosowaniu zaczęły się lepiej układać, są bardziej elastyczne.  Wbrew temu co  niektóre z was myślą, włosy wcale szybciej się nie przetłuszczają po użyciu oleju. Po prostu trzeba go dobrze zmyć. Ważne jest by używać tego oleju regularnie, bo dopiero wtedy możemy zauważyć jakiekolwiek efekty. Olej ten nie powoduje puchu na włosach, ale też nie wygładza ich tak jakbym chciała, czyli taki jak to robił olej kokosowy. Nie jest to zły olej, bo go lubię. Jednak wiem, że olej kokosowy, czy też sezamowy bardziej moim włosom pasuje, dlatego nie zamierzam powrotu.

A miała któraś z was ten olejek? Może wy jednak zakochane jesteście w nim? Jestem ciekawa jak  u was się sprawdził !

poniedziałek, 24 listopada 2014

Seboradin, Balsam przeciw wypadaniu włosów

Temat odżywek, masek i szamponów do włosów to mój ulubiony - już to wszyscy wiemy. To, że odżywki i maski schodzą u mnie jak woda, chyba zauważyłyście. Dlatego chyba nikogo nie zdziwi, że dzisiaj o kolejnej odżywce/balsamie do włosów. Problem z wypadaniem włosów mam i to jeszcze jaki! Wierzcie mi, że u mnie wszystko po 2 dniach zatyka się przez latające kłaki. Moja mama za każdym razem mi mówi, co ja zrobiłam bo mam mniej włosów niż miałam. I gdyby nie fakt, że dużo nowych włosów mi rośnie, to podejrzewam, że załamałabym się. Dlatego chyba od zawsze używam wszystkiego co w nazwie ma: przeciw wypadaniu włosów. To moje małe uzależnienie i na chwilę obecną są to najczęściej kupowane przeze mnie kosmetyki do pielęgnacji włosów. 

Dlatego, gdy w moje łapki wpadł ten balsam, czekałam na moment, jak odstawię wszystkie swoje wspomagacze i będę mogła zobaczyć efekt. Ciekawe, czy poradził sobie z moim wypadaniem? Zaczynamy!


Balsam ten znajduje się w przeźroczystej butelce, na której podane są wszystkie informacje. Duży plus za to, że widzimy ile produktu jeszcze zostało. Zamknięcie jest typu klik, dzięki czemu też możemy na sam koniec postawić butlę do góry nogami i bez wysiłku wyciągnąć resztki. W dodatku Szata graficzna jest dość prosta i kojarząca się z aptecznymi produktami. Już patrząc na butelkę myślimy sobie, że może nam pomóc. 


Zanim opowiemy sobie o tym co uważam na jego temat, chcę zaznaczyć, że nie nakładałam go tak jak producent zaleca. Wcierałam ten balsam w skalp głowy, a nie na długość, bo uznałam, że tylko zmarnotrawię produkt. Chociaż mogę potwierdzić, że na włosach dawał piękny efekt tafli. Włosy przy skórze są delikatne, miękkie i zawsze są taflą, ale nie oklapniętą!


W składzie nie znajdziemy złych alkoholi, co często się spotyka w produktach tego typu. Natomiast mamy bardzo dużo ekstraktów roślinnych, które mają zapobiegać wypadaniu i stymulować odrost włosów. Znajdziemy tu między innymi olej arganowy, ekstrakt z rozmarynu, bluszczu, nasturcji, rukwii wodnej, karczocha, nagietka, palmy sabałowej, itd. Patrząc na skład mamy nadzieję!


Zapach tego balsamu po prostu zachwyca! Wiecie jak pachnie zapach Elizabeth Arden Green Tea? No to właśnie dokładnie taki zapach. A z racji, że jestem fanką Green Tea to się cieszę, że tak pięknie pachnie. Szkoda jednak, że zapach nie zostaje na włosach. Co do konsystencji też nie mogę się przyczepić. Chociaż jest dość rzadki i zdarzyło się, że trochę balsamu mi uciekło do wanny. Wystarczył mi na ok. 5 tygodni używania co dwa dni. Balsam kosztuje ok. 20 złotych i można go dostać w Super Pharm oraz aptekach.


Co do samego działania produktu. Jak wyżej zaznaczyłam świetnie działa na włosy i ich ogólny wygląd. Nie spodziewałam się cudów, że po tak krótkim czasie moje włosy przestaną wypadać w takim tempie, że nowe włosy będą otaczać całą głowę. I dobrze, że nie oczekiwałam tego, bo niestety efektu wow nie było w tym przypadku. Ograniczyło się wypadanie co zauważyłam z racji, że codziennie nie musiałam odtykać wanny i umywalki, a po domu nie walały się kłęby włosów. Ze szczotki w ciągu dnia nie wyciągałam 3/4 garści włosów, a jedynie dwie! Ja wiem, że dla niektórych to nadal dużo, jednak ja chyba straciłam nadzieję, że cokolwiek lepiej będzie działało. (tak wiem czas wybrać się do trychologa, ale nigdy na to czasu nie mam). Zastanawiam się nad tym, czy przyspieszył wzrost włosa i powiem wam, że nie mam pojęcia, bo całe szczęście od czerwca włosy mi całkiem szybko rosną, a w dodatku pojawia się wiele nowych. Co ważne - nie uczulił mnie, nie podrażnił, nie wysuszył skóry głowy, ani też nie przyspieszał ich przetłuszczania.


Nie jest to zły balsam i myślę, że wrócę do niego, jako balsam na zmianę z banią agafii, jak tylko wypróbuję to co mam w planach. Działa podobnie jak wiele innych i droższych produktów, a kosztuje 20 złotych, dlatego myślę, że jeśli macie problem z wypadaniem włosów (gdzie w moim przypadku to walka już od chyba 12 lat) to możecie spokojnie wypróbować. 


A wy go miałyście? Jak się sprawdził? A może macie jakiś balsam przeciw wypadaniu włosów, który działa?



Pamiętajcie o rozdaniu! Bo kończy się już w czwartek! A do wygrania kosmetyki full mellow - peeling do ust i spray Beach Hair!

sobota, 22 listopada 2014

Schwarzkopf, Essence Ultime, Omega Repair Odżywka

Jaki ja mam zakręcony tydzień to Wy nawet nie wiecie! Wczoraj malowałam do sesji i jak wróciłam do domu to ostatnia rzecz jaka przyszłaby mi na myśl to ogarnianie. Dlatego dzisiejszy dzień zaczęłam od rana (znów). Rano byłam na szkoleniu Ziaja Pro, a potem poszłam na Spotkanie Krakowskich Blogerek, gdzie spotkałam się z dziewczynami (Dziewczyny buziaki! ) Ale o tym będzie kiedy indziej, a dzisiaj o pewnej odżywce do włosów! 

Jak wiecie co do tej serii mam mieszane uczucia. Szampon i maska nie spisały się. Krem BB do włosów polubiłam i to bardzo, dlatego żeby rozstrzygnąć czy warto zainwestować na coś z tej linii zaczęłam używać odżywki. Ciekawi, jak się spisała? I czy seria ta jest warta grzechu? 


Nie ma co ukrywać, że cała seria wygląda bardzo elegancko. Biała butla z minimalistyczną szatą graficzną oraz z dodatkami złota. Całość przyjemna dla oka, ale również ładnie komponuje się w mojej łazience. Odżywka jest zapakowana w dość długą, płaską butlę. A zamknięcie typu klapka. Całe szczęście, że jest ona płaska, bo można ją dać do góry nogami i resztki wydobędą się same.


Zapach jak w całej serii jest bardzo słodki, ale elegancki no i całe szczęście utrzymuje się na włosach przez długi czas po umyciu. Odżywka ma standardową według mnie konsystencję, którą przyjemnie rozprowadza się po włosach. W dodatku nie trzeba jej dużo, bo starcza na ok. 1,5 miesiąca użytkowania co dwa dni. A wiecie, że ja lubię takie produkty i ich sobie nie żałuję!


Kosztuje trochę więcej niż przeciętna odżywka drogeryjna, bo ok. 20 złotych, ale na promocjach można ją zapewne dorwać za ok. 15 złotych. W momencie, kiedy przestałam oszczędzać na włosach uznaję, że nie jest to wygórowana cena.


Skład nie powala, ale też jak na drogeryjny produkt nie jest źle! Zaraz za silikonami mamy hydrolizowaną perłę, Olej Sancha Inchi, Panthenol, Hydrolizowana Keratynę, sól morską oraz glicerynę. Jak widać nie będzie ona odpowiednia dla tych, co włosy odrzucają proteiny. Całe szczęście moje włosy tolerują je w każdej możliwej postaci i tylko raz przesadziła (polowa butelki hydrolizowanej keratyny nie było dobrym pomysłem).


A teraz najważniejsze, czyli działanie! Muszę powiedzieć, że odzywka zalicza się do udanych produktów tej linii. I nawet nie wiecie jak się cieszę, bo bałam się, że będzie istna tragedia jak z szamponem lub nieudana jak maska. Odżywkę zazwyczaj trzymałam 5/10 minut zależy ile miałam czasu i spłukiwałam pod bieżącą wodą. Zaznaczam, że nie nakładam jej na skalp, tylko mniej więcej od ucha w dół. Po użyciu też odzywki włosy uwielbiały się błyszczeć! Były bardzo miękkie w dotyku, w dodatku lekko puszyste, jednak nie puchate! O wiele lepiej się układają i nie ma żadnych problemów by je rozczesać. Nie pamiętam, żeby w ostatnim czasie była tak zadowolona z jakiejś odżywki drogeryjnej jak z tej. Czy polecam? Nie widzę żadnych przeciwwskazań byście ją wypróbowały.


A jak u was się sprawdziła jeśli ją miałyście? A może macie ją w planach?

PS. Pamiętajcie o moim małym rozdaniu dla was z kosmetykami Full Mellow


sobota, 8 listopada 2014

Pilomax, Szampon codzienny do włosów ciemnych WAX DAILY

Są takie chwile, że mam ochotę po prostu wejść do łóżka i przespać kolejne dni. Właśnie dziś się dowiedziałam, że mam do jutra oddać dwie prace semestralne. A ja co? No właśnie na zajęciach do 18, a potem blog! :) No cóż hobby to hobby : )  Chociaż muszę przyznać, że humor na pewno poprawia mi fakt, że za parę dni moja piękna Heroine z MAC będzie u mnie, a moje marzenie, które miałam od kilku lat, a które nie było dostępne dla mnie ze względu ceny to w końcu się spełni! Ale nie kraczę, jak nie zobaczę efektu! : *

Dzisiaj na pewno jesteście "zaskoczone", ale czas na produkt do włosów! Jak wiecie szampony to jedyny kosmetyk do włosów, który zużywam wiekami. No ale cóż poradzić : ) Jeszcze przed tym jak przejdziemy do dzisiejszego bohatera, chciałam wam powiedzieć, że w tym tygodniu zaczęłam mały eksperyment i porzuciłam szampony z silnymi detergentami, na błoto z morza martwego : ) Zobaczymy co to będzie, a efekty mojego małego doświadczenia przedstawię wam za jakiś czas. Chyba, że nie jesteście ciekawe? : )

Kto ciekawy jak sprawdził się u mnie codzienny szampon Pilomax? Zapraszam!



Jak wiele razy powtarzałam włosy myję co 2/3 dni, dlatego staram się używać do każdorazowego użytku delikatnych szamponów, które nie posiadają w swoim składzie silnych detergentów. Gdy na spotkaniu dostałam ten szampon, byłam przekonana (oczywiście nie sprawdziłam składu), że ma w sobie silny detergent. Wtedy na jednym z blogów przeczytałam, że jest to delikatny szampon. Nie czekałam długo, wyciągnęłam z szafki i tak od 2 miesięcy spotykamy się w łazience. 


Jak widzicie skład nie jest zły i gdyby nie te PEGi i EDTA na końcu składu, mogłabym napisać, że na prawdę całkiem przyjemny! Co ważne - w swoim składzie nie ma żadnych silikonów, których w szamponach nie lubię. 

Co do opakowania to jest to dość długa butelka z zamknięciem typu klik, przez co nawet z mokrymi łapkami damy sobie radę z otwarciem. Jedyny minus za to, że plastik jest dość twardy i wylewanie produktu jest dość czasochłonne, bo nie możemy zgnieść opakowania. 


 Zapach szamponu jest na prawdę przyjemny! Wiecie to taki zapach pokrzywowy jaki sobie wyobrażamy. Jakby ktoś posłodził herbatkę pokrzywową i wlał do niego. Szkoda tylko, że jak nałożę odżywkę to włosy nim nie pachną, ale no nie oczekuję cudu, żeby zapach tak intensywny był. Z konsystencją też problemu nie ma, ponieważ jest dość gęsty, dzięki czemu nie trzeba go wiele. Sama wydajność jest przez to na prawdę dobra. Nasza znajomość trwa dwa miesiące, a my jeszcze mamy miesiąc przed sobą. Czyli nie jest źle!


Co do działania. Wiem, że niektóre z was nie są z niego zadowolone i jest totalnym bublem. Jednak u mnie sprawdza się wyjątkowo dobrze! Włosy nie przetłuszczają się szybciej, za co już ma u mnie plus - bo to dla mnie ważna sprawa. Po drugie nie powoduje ich plątania (chociaż wiem, że niektórym potrafi zrobić kołtun). Chociaż ja się zastanawiam, czy brak plątania u mnie u większości szamponów nie jest spowodowany dobrą kondycją moich włosów?). Nie przesusza ani włosów, ani skóry głowy. Nie podrażnił mi skóry i nie powoduje swędzenia skalpu. Produkt idealny? Cóż.. nie do końca. Niestety szampon nie nawilża moich włosów - tak, tak wiem szampony nie mają nawilżać włosów, ale dla czego po użyciu niektórych moje włosy są jak tafla? A po tym są takie inne? Po jego użyciu na pewno włosy zyskują na objętości i stają się leciutkie. Jest to na pewno plus dla osób cierpiących na brak objętości, a dla mnie to mały minusik, bo jednak włosy lubię dociążone. Szampon ten ma podkreślać ciemny kolor włosów, ale czy to robił? Nie zauważyłam.

Czy wrócę do tego produktu? Wiecie jak jest - przede mną tyle szamponów do wypróbowania, których nawet jeszcze nie kupiłam, że szkoda by było pozostać przy jednym. W dodatku brakuje mu tego czegoś, bym się zakochała w nim. Szampon ten można dorwać w aptekach, ale również sklepach zielarskich czy też na  stronie producenta o TUTAJ za 20 złotych. Cena nie jest zła, więc jeśli ktoś szuka tego jak on działa to polecam : )

Dajcie znać, czy miałyście go i czy sprawdził się u was : )

Pamiętajcie o rozdaniu u mnie na blogu!

sobota, 25 października 2014

Schwarzkopf, Maska do włosów Omega Repair

Nie chcecie wiedzieć jak wygląda teraz moja twarz! Niestety mój policzek miał gorszy dzień i poddałam go próbie 20% kwasu glikolowego.... Niestety policzek tak zareagował, że teraz tylko szpachlą mogłabym go naprawić : c No ale cóż, za dwa tygodnie wróci do normy : ) Dzisiaj chciałabym wam pokazać jedną z masek, które ostatnimi czasy uważam, a z racji, że sięga dna czas co nieco napisać ! 


 Opakowanie
Maska ma standardowe opakowanie jakim jest plastikowy słoiczek. Jednak dzięki temu, że ten słoiczek jest opakowany w taki przeźroczysty plastik, wygląda trójwymiarowo. Całość okraszona złotymi akcentami, tak jak cała seria. Nie przeczę, że wygląda to bardzo elegancko i atrakcyjnie! Nie będzie problemu z wydostaniem resztek produktu.

Skład
W składzie znajdziemy cetearyl alcohol i proszę was nie piszcie mi, że "znów ten alkohol, czemu go dają wszędzie.." Dziewczyny apeluję - to nie jest alcohol denat! On krzywdy nie robi, jest emolientem, który tworzy warstwę okluzyjną (film), dzięki czemu zmiękcza skórę i włosy! Pamiętajcie nie wszystko co ma alcohol w nazwie jest alcoholem denatem! Dalej mamy hydrolizowaną perłę, olej sacha inchi, panthenol oraz hydrolizowaną keratynę. Te składniki są charakterystyczne dla całej serii omega repair. Dalej mamy lekki silikon. A za zapachem paraben, ale tylko jeden : )


Od producenta


Zapach
Tak jak już wcześniej zaznaczałam zapach tej serii bardzo mi odpowiada. To naprawdę intensywny, ale też elegancko-słodki zapach. Z racji, że maskę używam przed myciem, zapach nie zostaje na włosach, ale myślę, że spokojnie zostanie na tych włosach, gdzie jest używana po myciu.


Konsystencja, wydajność
Maska nie jest gęsta, jest to raczej maska o konsystencji przeciętnej gęstości balsamu. Jednak dzięki temu nie ma problemu w aplikacji, a produkt sam nie ucieka z ręki. Jednak jak to bywa u mnie, ja sobie nigdy nie żałuję produktów na włosy, które mają je odżywić i wystarczyła na ok. 10 razy.


Dostępność, cena
Maskę kupimy w każdej z drogerii, gdzie zapłacimy za nią ok. 16-20 złotych.


Działanie,opinia
Seria Omega Repair to dla mnie czarna magia! Są produkty, które lubię jak Krem BB do włosów , czy też szampon, z którym niestety się nie polubiłam. Ta maska z bólem serca idzie do grupy: Nie lubimy się. Jednak nie uważam, by był to bubel. Po prostu moje włosy są wybredne i nie lubią wszystkiego. Maska ta powodowała, że moje włosy robiły się zbyt lekkie i miały większe prawdopodobieństwo elektryzowania się. Niestety końcówki po użyciu tej maski stawały się szorstkie w dotyku. W ciągu dnia puch był na porządku dziennym i jedynym produktem, który potrafił go ujarzmić to krem bb z tej serii. Nie zauważyłam, żeby włosy były bardziej po niej odżywione, czy też nawilżone. Jedyne co dawała to ładny połysk włosów i nadawała miękkości górnej części włosów. Całe szczęście, nie spowodowała u mnie żadnego uczulenia i łatwo się spłukiwała. Ja aktualnie by ją wykończyć mieszam z innymi maskami, dzięki czemu włosy nie latają mi wokół twarzy : ) Sama do niej nigdy nie wrócę, ale nie mówię, że jest zła, bo są osoby, które są z niej zadowolone. Jednak wiem, że są lepsze maski za tą cenę i jeśli byłabym na waszym miejscu szukałabym czegoś lepszego, bardziej naturalnego : )

Miałyście tą maskę? A może macie na nią ochotę? Mi z tej serii została wam do pokazania odżywka, ale to za jakiś czas : )