Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska do włosów. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 czerwca 2015

L'biotica Biovax, Maska do włosów Argan&Złoto

W końcu czerwiec! W końcu więcej czasu bez pracy, za to więcej czasu na naukę na egzamin licencjacki, bo przecież w tym roku musi się udać! Mam nadzieję, że czerwiec przyniesie więcej czasu na bloga jak i dla samej siebie i mojego życia, bo ostatnio nawet Caryca za mną tęskni. Przechodząc do bohatera dzisiejszego posta, chciałabym zaznaczyć, że moje włosy nie lubią oleju arganowego, nawet w najmniejszych ilościach. Czy w przypadku tego produktu ta zależność też się sprawdziła? 


W maleńkim kartoniku znajdziemy maleńki, plastikowy kubeczek zamykany wieczkiem. Szata graficzna zwraca na siebie uwagę, co zresztą widzicie. Wszystko złote, nawiązujące do składnika reklamowanego - złoto. Na pudełku znajdziemy wszelkie informacje. Estetyka słoiczka zostaje niezmienna, aż do końca użytkowania. Otwieranie wieczka jest proste i nie powodowało łamania mych paznokci


Co do składu jest on przyjemny mamy już w drugiej linijce olej arganowy, koloidalne złoto, lanolinę, ekstrakt  z henny, a za zapachem dopiero silikony. Maska jest emolientowa i ze składu widać, że będzie nam świetnie włosy wygładzała. Co do tego koloidalnego złota - no cóż to pic na wodę, fotomontaż i tak nic nie da : )


Kiedy zobaczyłam pierwszy raz tą maskę w sklepie, uznałam, że ktoś zwariował robiąc tak małą maskę. Przy moim tempie zużywania, wydawało mi się, że starczy na max 3 razy. Jakie było moje zdziwienie, gdy wystarczyła mi na 11 razy! Takie maleństwo, a takie wydajne! Jest to bardzo gęsta maska, można rzec, że w konsystencji to taka gęsta pasta i nie trzeba wiele, by odpowiednio pokryć dość długie włosy w całości. Zapach ma przyjemny, słodki, delikatnie orientalny, utrzymuje się na włosach pomimo mycia ich szamponem. 


 Cena tej maski to ok 16 złotych, dostaniecie ją w każdej drogerii sieciowej z tego co się orientuje. Ale warto czekać na promocje, bo wtedy wychodzi ok 10 złotych za nią. I mimo, że pojemność nie jest duża, to wydajność już tak, dlatego warto spróbować!


Ale nie samymi cenami, opakowaniem  i zapachem człowiek żyje, dlatego przejdźmy do działania. Tak jak we wstępie napisałam, moje włosy nie lubią oleju arganowego, dlatego nie sądziłam, że z maska się polubię (chociaż i tak kupiłam, aby wypróbować).  Jakie było moje zdziwienie jak po pierwszym użyciu moje włosy wyglądały perfekcyjnie! Użyłam maskę tak jak zwykle przed myciem i nie wierzyłam, że tak świetnie na nie podziałała! Użyłam ją kolejny raz i znów ten sam efekt! Włosy są świetnie nawilżone, odżywione i wygładzone. W dodatku maska chroniła je przed puszeniem się, gdy było wilgotno na zewnątrz. Spróbowałam dać maskę po myciu włosów, jednak tutaj okazało się, że jest zbyt treściwa i mimo, że włosy wyglądały pięknie to niestety szybciej stały się oklapnięte. Gdy używałam przed myciem nic takiego nie miało miejsca. Maska mnie totalnie w sobie zauroczyła i żałuję, że nie ma większej pojemności, bo bym kupowała ją na litry! I tak o to z nienawiści do oleju arganowego o to ta maska spowodowała, że nie jestem aż tak sceptycznie do niego nastawiona. Włosy nawilżone, dociążone, wygładzone i mega błyszczące to własnie to czego od maski oczekuję!


Miałyście tą maskę? Lubiłyście? A może macie innego swojego faworyta z tych malutkich maseczek Biovax? Nie ukrywam, że mam ochotę kupić sobie wszystkie i spróbować, czy efekt po nich będzie równie spektakularny! 

czwartek, 19 marca 2015

Bomb Cosmetics, Miodowa Maska do Włosów

Czas nadrabiać zaległości jakie mi się zgromadziły. Nawet nie wiecie ile ja mam wam kosmetyków do pokazania! Właśnie jednym z nich jest dzisiejsza bohaterka. Widzieliście już ją w ulubieńcach ostatnich miesięcy, a teraz poznacie bliżej. Ciekawi co sprawiło, że ją tak pokochałam?


Maska opakowana jest w plastikowy kubeczek, który wyglądem przypomina trochę wszelkie twarogi do sernika, tylko w wersji mini. Nie ukrywam, że takie kubeczki, czy też słoiczki są dość wygodnym rozwiązaniem. A dla tej maski nie widzę innego rozwiązania! Szata graficzna jest typowa dla kosmetyków tej marki, słodka lekko retro. Na opakowaniu naklejona jest naklejka w języku polskim z opisem producenta oraz stosowaniem.


Skład jest dość krótki i może nie należy do tych najlepszych jakie widziałam, ale też nie zabija! Mamy tu emolient tłusty (cetearyl alcohol - nie jest to alkohol denat, nie macie się czego obawiać!), dalej roślinna amina pochodząca z Oleju Brassica, składnik wykorzystywany do produkcji polimerów, kwas aparaginowy - jest to aminokwas endogenny. Dalej mamy konserwany, olej z orzechów kukui, olejek Yank-Yang,  następnie konserwant, humektant, zapach. Zastanawia mnie tylko jedno, dlaczego jest to maska miodowa, skoro nie ma go w składzie?


Konsystencja tej maski jest rzadko spotykana. Jest to bardzo gęsta maska, której naprawdę niewiele trzeba by pokryć całe włosy. Przypomina w konsystencji ciepły wosk Yankee Candle, który już jest gęsty i w postaci stałej. Myślałam, że wystarczy mi na bardzo krótki czas, a tu niespodzianka! Jest okropnie wydajna! Zapach może nie zachwyca, bo raczej to zapach delikatnie kwiatowy, z domieszką perfum leciwej pani :  ) Jednak ja ją używam przed myciem i zapach nie zostaje na włosach.


Kosmetyki Bomb Cosmetics nie są często spotykane w sklepach. Ja swoją kupiłam w Zielonej Mydlarni, ale wiem, że kosmetyków tej firmy już tam nie ma. Dlatego musicie szukać w internecie. Cena jej to 40 złotych co z jednej strony jest całkiem dużą sumą, ale z drugiej jest tak wydajna, że dla mnie to jak 2 lub nawet 3 tańsze maski!


Co do działania, bo to tu jest najważniejsze to jednego jestem pewna - jest powalający! Zwiększa objętość moich fal, dzięki czemu moje włosy stają się bliskie ideału. Świetnie je wygładza i dociąża. Ja maskę zawsze nakładam przed umyciem włosów i zazwyczaj muszę użyć odżywki na sam koniec. W tym wypadku nie ma takiej potrzeby! Włosy nabierają błysku i muszę przyznać, że ten błysk jest widoczny nie tylko dla mnie. Dzięki zwiększonej objętości fal, a raczej ich rozluźnienia nie mam problemu z ułożeniem fryzury. Włosy stają się sypkie i miłe w dotyku. Jedyny minus w tym przypadku to niezbyt przyjemny zapach jak dla mnie, ale  myślę, że znajdą się i jego zwolennicy. No i zastanawia mnie czemu jest nazwana "miodowa", skoro w składzie miodu brak. Jedyne co mogę podejrzewać to fakt, że ma bardzo podobną konsystencję jak skrystalizowany miód i możliwe, że ma dodatek zapachu miodowego. Ja wam ją gorąco polecam wypróbować, bo myślę że naprawdę warto!


Dajcie znać czy ją miałyście i pamiętajcie o rozdaniu !

http://rarityikosmetyki.blogspot.com/2015/03/wiosenne-rozdanie-u-rarity.html

wtorek, 10 marca 2015

Love2MixOrganic, Maska regeneracyjna z efektem laminowania

Nie uwierzycie, ale znów jestem chora. To jest jakiś dramat! Od stycznia cały czas coś. Odporności moja wracaj! No cóż. Jeszcze najgorsze, że na zajęcia chodzić trzeba.  O dziwo dawno nie było o żadnej masce do włosów! A to błąd! Bo ostatnio używam same świetne! I właśnie o jednym z moich hitów wam przedstawię. Gotowi?


Maska zapakowana jest w tubce, która stoi na głowie. Dzięki temu można w łatwy sposób wydobyć produkt, a tym samym jest to całkiem higieniczne rozwiązanie. Tubka zamykana na klapkę na której nie połamiemy paznokci. Cała szata graficzna bardzo mi się podoba, bo jest minimalistyczna, a w dodatku opakowanie jest czarne ! Naklejka naklejona przez dystrybutora, jak to bywa lubi się niszczyć i blaknąć.


W składzie mamy tu Ekstrakt z mango, olej avocado, emolient tłusty, półsyntetyczny składnik, dzięki któremu jest łatwiejsze rozczesywanie włosów, ale także dobrze się wchłania nadając błysku, miękkości i gładkości włosom, może być drażniący. Dalej mamy substancję powierzchniowo czynną, która wygładza i nadaje połysk włosów, dalej wosk syntetyczny, silikon, gumę guar, która jest antystatykiem,silikon, hydrolizowane proteiny pszeniczne, proteiny ryżu. Skład całkiem przyzwoity, silikony idealne na aktualną "wilgotną" pogodę.


Co mnie rozkochało na początku w masce? Jej niebiański zapach! Wierzcie mi, że ona pachnie jak sok multiwitamina z dodatkowym mango! Zapach przecudowny, aż ma się ochotę ją zjeść! Zapach uprzyjemnia jej stosowanie i co najgorsze chce się jej więcej i więcej! Konsystencja maski jest dość gęsta, jednak nie ma żadnego problemu, by dokładnie rozprowadzić ją na włosach. Maska starczyło na ok 15 użyć co w moim przypadku jest wielkim sukcesem, bo wiecie, że ja nie oszczędzam sobie produktów na włosy.


Maskę możemy dostać w granicach 30 złotych, co nie uważam za duży wydatek, jeśli do tego dodamy wydajność i działanie!


No właśnie a co z działaniem? Zapewne się domyślacie, że jest ono świetne. Maska wygładza nawet te najbardziej niesforne włosy. Dzięki niej nie ma żadnych problemów z rozczesywaniem włosów. Ostatnio mam obsesje na punkcie tego by moje włosy błyszczały,a dzięki niej błyszczą jak milion diamentów! Włosy są gładkie, ujarzmione, elastyczne. Z racji posiadania włosów falowanych, nigdy nie wiem jaki skręt otrzymam. Maska ta powoduje, że mam piękne fale w kierunku prostych włosów, czyli takie jak mają dziewczyny w reklamach. Serio! I wiecie co jest najlepsze? Że w żadnym wypadku nie obciąża moich włosów. Oczywiście są one dociążone, co w moim przypadku jest wskazane, ale nie są smutnie przyklapnięte. Nie elektryzują się, ani nie puszą w ciągu dnia. Maska nie podrażniła skalpu. Jednak nie jest to maska, którą można stosować cały czas, ponieważ zawiera proteiny. Nie wiem jaki efekt dałoby laminowanie moich włosów, ale jeśli taki jak daje ta maska to muszę się zmusić i w końcu zrobić to!


Przyznać się kto pokochał tą maskę tak jak ja? Jestem ciekawa, czy może komuś nieprzypadła do gustu? Dajcie koniecznie znać! A ja lecę do łóżka się wygrzewać, bo może akurat wyzdrowieje!


niedziela, 1 lutego 2015

Bania Agafii, 20 minutowa maska-kompres do włosów

Te z was, które mnie już dłużej czytają wiedzą jedno - mam obsesję na punkcie masek do włosów i odżywek. Na moich włosach już tyle było różnych rodzajów, że wiem jakiego efektu oczekuję  od masek. Mam już w tej kwestii swoich ulubieńców, ale nie mogę się oprzeć próbowania nowych. W ten sposób pokażę wam moje małe odkrycie. Ciekawe ?


Nie ukrywam, że maska w takim plastikowym słoiczku zakręcanym to najlepsze rozwiązanie, ponieważ jesteśmy w stanie ją do końca zużyć, bez różnych dziwnych wygibasów z rozcinaniem. Pod zakrętką znajduje się ochronna zakrętka, która chroni przed wylaniem kosmetyku. Jedyny minus jaki powtarzam przy rosyjskich kosmetykach, to naklejka w języku polskim, która niestety ale blaknie w trakcie używania.


Maska nie zawiera silikonów, których nie to, że unikam. Jednak maski wolę te bez zawartości silikonów. W składzie nie znajdziemy również parabenów ani PEG'ów. W składzie na początku znajdujemy emolienty, proteiny zbożowe, olej z łopianu, ekstrakt z tataraku, ekstrakt chmielowy,  z pokrzywy, z białej akacji, konserwanty, a za zapachem jeszcze jest (ekstrakt?) z buraka. Jak widzicie skład jest przyjazny i ma realną szansę polepszyć stan naszych włosów.


Zapach maski mi się podoba, delikatnie ziołowy, a zapach potrafi zostać na włosach. Wątpię, aby komu przeszkadzał i skreślił przez to maskę. W konsystencji maska jest bardzo rzadka. Porównywalna do mlecznej maski Kallos. Ja sobie jej nie żałowałam nigdy, dlatego wystarczyła mi na 5,5 raza. Trochę mało wydajna, ale efekt jaki daje wynagradza wszystko. 


 No właśnie koszt tej maski to ok. 19 złotych. Moja pochodzi z Zielonej Mydlarni w Katowicach, gdzie jak wiecie ostatnimi czasy robię cały czas zakupy.


Działanie tej maski/kompresu wynagradza wszystko. Moje włosy lubią się puszyć, taki urok falowanych włosów. A ta maska powoduje, że są wygładzone i nie puszą się. Ja używam jej przed myciem jako pierwsze O w metodzie OMO. Nie spowodowała u mnie szybszego przetłuszczania się włosów, czy też nadmiernego obciążenia. Jednak jest zauważalne dociążenie włosów. Są one również bardziej elastyczne i pięknie błyszczą (to ten moment, gdy wam mówię, że oglądam swoje włosy i nie wierzę, że moje tak potrafią). Lubiłam ją używać w te dni, kiedy chciałam bardziej wyprostowane włosy, ponieważ je delikatnie prostuje. Efekt ten utrzymywał się do ponownego umycia. Jednak musicie pamiętać, że kompres ten zawiera w sobie całkiem wysoko w składzie proteiny, dlatego nie na każdych włosach się tak sprawdzi. W styczniu była moim pewniakiem przed wyjściami, gdy wiedziałam że muszę dobrze wyglądać. Nie podrażniała skalpu, nie uczuliła mnie. To ta maska, która ma wszelkie cechy, których szukam w maskach (no chyba, że mam dzień na podkreślenie fal). Gorąco ją wam polecam i jeśli szukacie czegoś co już po pierwszym użyciu daje świetny efekt to nie zastanawiajcie się i kupujcie <3 Ah i niezależnie od tego, czy trzymacie ją 20 minut, czy dłużej efekt jest porównywalny : )


Miałyście tą masko-kompres? Lubiłyście? A może macie lub miałyście jakąś maskę z tej serii i polecacie?


poniedziałek, 29 grudnia 2014

Full Mellow, Maska do włosów

Święta, święta i po świętach. Złapała mnie świąteczna i niemoc i choroba no i ciach na blogu przestój. Ale cóż poradzić? Wiecie moja siostra jest taka magnetyzująca i tak cudownie się z nią oglądało kucysie! Dzisiaj z Carycą postanowiłyśmy już napisać notkę, bo jak długo może żadnej nowej nie być? W szczególności, że od jutra będę rok starsza, dlatego przydałoby się coś wam przekazać dopóki jestem w stanie i przed "świętowaniem". Klawiatura w dłoń, kot na kolanach i jedziemy!


Maska Full Mellow przyszła do mnie w ostatnim NBB, który zamówiłam spory czas temu. Było to pudełko z produktami do włosów (musiałam je mieć! WIADOMO!). Gdy maska sięga już prawie dna czas napisać o niej kilka słów.


W plastikowym słoiczku mieści się 150ml maski. Jak wiecie jestem wielką fanką tego typu opakowań dla masek, bo mogę kontrolować jej zużycie i dawkowanie. Na słoiczku naklejona jest etykieta ze składem oraz sposobem użycia. Tutaj zapewne minus dla osób, które maskę trzymają pod prysznicem - może odpaść: )


Skład jest w pełni naturalny. Mamy tu masło mango, olej kokosowy, olej rycynowy, skrobie ziemniaczaną, ekstrakt z drewna cedrowego oraz olejek lawendowy. Posiadaczki włosów wysokoporowatych włosów raczej mogą sobie ją odpuścić. Chociaż wiem, że są tu też takie z was, których włosy olej kokosowy uwielbiają! Masło Mango podobno pomaga na wypadanie włosów!


Co do zapachu to raczej będzie tu więcej przeciwniczek niż zwolenniczek. Dla mnie pachnie dość lawendowo-olejowo z nutami cedrowymi. Zapach nie utrzymuje się na włosach, dlatego nie będzie nikomu przeszkadzał po umyciu.


Co do konsystencji - jestem zachwycona! Początkowo myślałam, że maska zejdzie w kilka dni,a tu proszę wystarcza na ok. 20 razy! To dzięki swojej konsystencji, która przypomina piankę, którą w rękach trzeba ogrzać i dopiero wtedy nanieść na włosy. W dłoniach zmienia się na olej, dając trochę toporną "maź". Jednak, gdy nauczymy się aplikacji wszystko staje się idealne i łatwo nakładać ją na włosy.

Maski nie można jeszcze kupić osobno, ale znajdziecie ją w TYM boxie.


A co z działaniem? Moje włosy uwielbiają olej kokosowy, dlatego nie jestem zdziwiona, że maska świetnie u mnie działa! Dzięki niej mam ochotę pokombinować również sama ze skrobią ziemniaczaną. Włosy po użyciu maski są dociążone, dobrze się układają. W dodatku otrzymują połysk jak z reklamy! Są mięciutkie w dotyku i się nie puszą nawet na końcach. Nie polecałabym jej co prawda używać po myciu, bo włosy mogą być przyklapnięte i gotowe od razu mycia. Czy wpłynęła na wypadanie włosów? Tego wam niestety nie powiem, ponieważ używałam ją dwa razy w tygodniu, przy okazji używając innych specyfików. Jednak tak czy siak włosy lecą, może mniej ale zawsze jest tego więcej niż norma.  Powiem wam, że nie często się zdarza, że maska daje taki efekt zdrowych i lśniących włosów. W dodatku nie przeciąża ich, gdy użyjemy jej przed myciem. Z mojej strony gorąco polecam wypróbować!

Miałyście ją, a może znacie fajne przepisy z użyciem skrobi i możecie mi polecić? : )

sobota, 25 października 2014

Schwarzkopf, Maska do włosów Omega Repair

Nie chcecie wiedzieć jak wygląda teraz moja twarz! Niestety mój policzek miał gorszy dzień i poddałam go próbie 20% kwasu glikolowego.... Niestety policzek tak zareagował, że teraz tylko szpachlą mogłabym go naprawić : c No ale cóż, za dwa tygodnie wróci do normy : ) Dzisiaj chciałabym wam pokazać jedną z masek, które ostatnimi czasy uważam, a z racji, że sięga dna czas co nieco napisać ! 


 Opakowanie
Maska ma standardowe opakowanie jakim jest plastikowy słoiczek. Jednak dzięki temu, że ten słoiczek jest opakowany w taki przeźroczysty plastik, wygląda trójwymiarowo. Całość okraszona złotymi akcentami, tak jak cała seria. Nie przeczę, że wygląda to bardzo elegancko i atrakcyjnie! Nie będzie problemu z wydostaniem resztek produktu.

Skład
W składzie znajdziemy cetearyl alcohol i proszę was nie piszcie mi, że "znów ten alkohol, czemu go dają wszędzie.." Dziewczyny apeluję - to nie jest alcohol denat! On krzywdy nie robi, jest emolientem, który tworzy warstwę okluzyjną (film), dzięki czemu zmiękcza skórę i włosy! Pamiętajcie nie wszystko co ma alcohol w nazwie jest alcoholem denatem! Dalej mamy hydrolizowaną perłę, olej sacha inchi, panthenol oraz hydrolizowaną keratynę. Te składniki są charakterystyczne dla całej serii omega repair. Dalej mamy lekki silikon. A za zapachem paraben, ale tylko jeden : )


Od producenta


Zapach
Tak jak już wcześniej zaznaczałam zapach tej serii bardzo mi odpowiada. To naprawdę intensywny, ale też elegancko-słodki zapach. Z racji, że maskę używam przed myciem, zapach nie zostaje na włosach, ale myślę, że spokojnie zostanie na tych włosach, gdzie jest używana po myciu.


Konsystencja, wydajność
Maska nie jest gęsta, jest to raczej maska o konsystencji przeciętnej gęstości balsamu. Jednak dzięki temu nie ma problemu w aplikacji, a produkt sam nie ucieka z ręki. Jednak jak to bywa u mnie, ja sobie nigdy nie żałuję produktów na włosy, które mają je odżywić i wystarczyła na ok. 10 razy.


Dostępność, cena
Maskę kupimy w każdej z drogerii, gdzie zapłacimy za nią ok. 16-20 złotych.


Działanie,opinia
Seria Omega Repair to dla mnie czarna magia! Są produkty, które lubię jak Krem BB do włosów , czy też szampon, z którym niestety się nie polubiłam. Ta maska z bólem serca idzie do grupy: Nie lubimy się. Jednak nie uważam, by był to bubel. Po prostu moje włosy są wybredne i nie lubią wszystkiego. Maska ta powodowała, że moje włosy robiły się zbyt lekkie i miały większe prawdopodobieństwo elektryzowania się. Niestety końcówki po użyciu tej maski stawały się szorstkie w dotyku. W ciągu dnia puch był na porządku dziennym i jedynym produktem, który potrafił go ujarzmić to krem bb z tej serii. Nie zauważyłam, żeby włosy były bardziej po niej odżywione, czy też nawilżone. Jedyne co dawała to ładny połysk włosów i nadawała miękkości górnej części włosów. Całe szczęście, nie spowodowała u mnie żadnego uczulenia i łatwo się spłukiwała. Ja aktualnie by ją wykończyć mieszam z innymi maskami, dzięki czemu włosy nie latają mi wokół twarzy : ) Sama do niej nigdy nie wrócę, ale nie mówię, że jest zła, bo są osoby, które są z niej zadowolone. Jednak wiem, że są lepsze maski za tą cenę i jeśli byłabym na waszym miejscu szukałabym czegoś lepszego, bardziej naturalnego : )

Miałyście tą maskę? A może macie na nią ochotę? Mi z tej serii została wam do pokazania odżywka, ale to za jakiś czas : )

niedziela, 12 października 2014

Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka naturalne oleje

Wczoraj byłam w Nowym Sączu spotkać się z dziewczynami i nawet nie wiecie jakie kochane osóbki poznałam! Na prawdę dziewczyny buziaczki : * (ps. ciastka zjadłam na śniadanie : p)
Jednak dzisiaj przejdźmy do produktu, który dobija dna, a łączyła nas dziwna więź coś w stylu love&hate. Jesteście ciekawe co i jak? I czemu się nienawidziliśmy, a potem polubiliśmy? No to zapraszam!


Opakowanie
Maski Biovax zamknięte są w takich małych słoikach plastikowych. W dodatku zamknięte są w pudełkach (które ja dawno temu wyrzuciłam). Lubię takie opakowania masek w słoiczkach, jednak tutaj wejście jest tak małe, że trudno jest dosięgnąć końcówki. Podoba mi się fakt, że na słoiczku mamy wszystkie wiadomości takie jak skład, czy też opis producenta.

Od producenta

Skład
Jeszcze raz wspomnę, że alkohole które tu widzicie nie są złe! To są emolienty, które wygładzają włosy. Dość wysoko mamy olej arganowy, olej makadamia oraz olej kokosowy. Dalej betainę, lanolinę oraz ekstrakt z henny. Mamy również silikon, jednak on jest rozpuszczalny w samej wodzie. Skład naprawdę godny uwagi!


Zapach
Jest dość intensywny, słodkawy, ale nie czuję tu chemii, raczej taki elegancki, słodki, ciepły, orientalny zapach, który kojarzy mi się z naturą. Utrzymuje się na włosach za co ma duży plus!


Konsystencja, wydajność
Ze wszystkich masek jakie miałam Biovaxu to ta jest najgęstsza. Ma konsystencję bardzo gęstego budyniu. Bardzo łatwo rozprowadza się na włosach, dlatego jakie było moje zdziwienie, że maska biovaxu starcza mi na tak długo! Zazwyczaj miałam je na ok. 7 użyć, a tu wystarczy na jakieś 15!


Dostępność, cena
Maski Biovax są już i w Naturze i w Super-Pharm i niektórych aptekach. Najlepiej kupować je na promocji, bo wtedy kosztują coś ok. 10 zlotych, a w normalnej cenie ok 16 zł za 250 ml.


Działanie, opinia
Maskę kupiłam wieki temu, chyba jeszcze w tamte wakacje i czekała na swoją kolej. Czemu tak długo? Ponieważ po tym jak ją kupiłam w moje łapki wpadła próbka tej maski i wtedy okazało się, że ta maska robi masakrę z moich włosów! Na prawdę! Włosy były tak niemiłosiernie spuszone, że płakałam nad nimi... Wtedy myślałam, że to może przez olej kokosowy. Jednak olej kokosowy solo sprawował się genialnie, makadamia tak sobie. Jednak po czasie odkryłam, że to olej arganowy u mnie się całkowicie nie sprawdza. W ten sposób maskę odkładałam co raz to głębiej do szafki. W końcu powiedziałam sobie dobra niech będzie dam jej szansę, najwyżej dam siostrze. Zapewne jak się domyślacie, maska nie poszła do nowego domu tylko została ze mną. Całkowicie inaczej zaczęła się zachowywać na moich włosach! Włosy dzięki niej są miękkie i błyszczące. W dodatku poprawia im się elastyczność, a włosy stają się prostsze po umyciu. Dawnego puchu już nie powoduje.  Czemu taka zmiana nastąpiła? Spodziewam się, że to przez to, że moje włosy są w dużo lepszej kondycji + oleje i odżywki, które stosuję pomagają przeciwstawić się olejowi arganowemu. Maska nie obciąża moich włosów i nie wzmaga przetłuszczania. W dodatku nie podrażnia skalpu. Skład też zasługuje na plus, dlatego czy kupię ją jeszcze? Zapewne kiedyś tak. Po prostu musi mi się skończyć etap próbowania wszystkiego : )


A wy miałyście tą maskę? Jak się u was sprawdziła? A może, też się z nią nie polubiłyście? Dajcie znać co i jak : )

niedziela, 21 września 2014

Organique, Anti-Age Maska do Włosów

Dzisiejszy bohater pojawił się już na blogu w ulubieńcach sierpnia, dlatego niech was nie zdziwi fakt, że dzisiejsza notka będzie pochwalną pieśnią. No cóż tak bywa :) Kupiłam ją bo uznałam, że promocja w jakiej się znajdowała jest najlepszą jaka mi się trafi, a dość mam tylko wzdychania do niej. No i był to strzał w 10. Ciekawi co ta magiczna maska robi? To zapraszam!
 Opakowanie
To malusieńki słoiczek. Na prawdę mały! W pierwszej chwili myślałam, że wystarczy mi na maksimum 3 razy i to jeszcze jak będę oszczędzała. Słoiczek w jakim jest maska, wykonany jest z ciemnego plastiku, a metalowo-plastikowa zakrętka jest dopełnieniem idealnego look'u. Trzeba przyznać, że organique te opakowania ma genialne i przywodzą na myśl nam bardzo naturalne produkty : ) Maski w słoikach to według mniej najlepsze rozwiązanie, bo bez problemu możemy wykorzystać produkt do końca.

 Od producenta

Skład
Gliceryna, hydrolizowany jedwab, olej arganowy (który w tej masce mi nie przeszkadza! O DZIWO!), olej winogronowy (który moje włosy kochają), puder z pereł, sól morska. Nie znajdziemy to parabenów, PEG'ów czy innych świnstewek. Na próżno szukać też silikonów

Zapach
Ogromnym plusem maski jest zapach! Pachnie wspaniale! Jak cała linia zapachowa "grecka". To zapach winogron, takich bardzo słodkich. Zapach orzeźwiający, ale za razem uspakajający. Na prawdę lubię ją wąchać! Zapach spokojnie się utrzyma na włosach, jeśli dajecie maskę na już umyte włosy : )
 Konsystencja, wydajność
Maska ta nie jest gęsta, ale też nie rzadka. Ma taką idealną konsystencję, która nie spływa z dłoni, a zarazem nie ma problemu by ją rozsmarować na włosach. Dzięki czemu, ten miniaturowy słoiczek  wystarczy spokojnie na jakieś 20 użyć. Wierzcie mi, że dla mnie to sukces, bo ja maski sobie nie oszczędzam nigdy i schodzą u mnie jak woda!
 Cena, dostępność
Maska ta dostępna jest w punktach Organique, a ja swoją kupiłam w Katowicach w Zielonej Mydlarni, jak była najlepsza promocja na świecie u nich -40% !! Cena tej maski to 39 złotych. Czy to dużo? Według mnie dużo, ale jak sobie policzę, że niektóre maski mam na 5 razy, a płacę za nie 15 złotych, to tu nie wychodzi tak źle, a działanie rekompensuje wszystko!

Działanie, opinia
Ja jestem wybredna co do masek do włosów, ponieważ używam ich naprawdę sporo i doskonale wiem, czego oczekuję od tego typu produktu. Swój pierwszy raz maska miała u mnie w domu rodzinnym, gdzie nie olejuje włosów i używam mocnych szamponów. I wtedy pierwszy efekt wooow! Włosy były dobrze nawilżone, dociążone, miękkie i za razem puszyste (nie mylić z puchatymi). Efekt ten jest widoczny po każdym zastosowaniu, a włosy świetnie się układają. Muszę przyznać, że nawet podkreśla skręt włosów. Dzięki tej masce nie muszę się obawiać, że włosy będą przyklapnięte po kilku godzinach, czy też będą matowe. Z racji, że się kończy to zaczęłam jej oszczędzać i będą ją stosowała tylko przed wyjściami, bo to taka maska pewniak. Po skończonym opakowaniu na pewno kupię kolejne!

Maskę wcześniej kupiła sobie moja koleżanka, która ma włosy farbowane na jasny blond i była nią zachwycona. Stwierdziła, że jej włosy są takie milusie po niej, że gdyby była w większym opakowaniu to by kupowała cały czas : )

A wy miałyście tą maskę? Jak się u was sprawdziła? A może macie jakieś inne pewniaki, które muszę sprawdzić? Dajcie znać, a ja wracam do nauki :) Jutro trzymajcie kciuki!