Jednym z ważniejszych kosmetyków do twarzy jak dla mnie jest krem pod oczy. Niestety przy moim niedowidzeniu cały czas je mrużę, przez co niestety ale robią mi się zmarszczki. Mam ich więcej niż jedna 30 latka. Ostatnio niestety również cierpią moje oczy i powieki ze względu na wszechobecną alergię na pyłki, Carycę i inne alergeny. Dlatego też oprócz mocnego nawilżenia, idealny krem pod oczy musi być dla mnie delikatny. Jesteście ciekawe, czy dzisiejszy bohater okazał się ideałem?
W kartoniku z typową szatą graficzną dla Biodermy znajdujemy tubkę z produktem. Tubka to dobre wyjście jeśli chodzi o krem pod oczy (lepsze jest tylko opakowanie typu airless). Zakończona jest dzióbkiem, dzięki czemu aplikacja jest bezproblemowa i od razu można nakładać na skórę pod oczami. Nie ma też problemu z wydostaniem resztek produktu z racji, że tubka jest miękka.
Bioderma to marka dermokosmetyczna, dlatego nie nastawiam się na typowo naturalny skład. Na początku składu mamy silikon, dzięki czemu krem staje się idealny na dzień, pod makijaż. Znajdziemy tu też alkohole wygładzające i nawilżajkące, trójglicerydy, cukry, kofeinę, kwas hialuronowy, ekstrakty. Skład bezpieczny i całkiem przyjemny. Nie ma tu na całe szczęście parafiny.
Z racji, że to produkt dermo to jest bezzapachowy, co akurat przy produktach pod oczy jest wskazane. Konsystencja jest żelowo-kremowa, szybko się wchłania, nie pozostawia żadnej tłustej powłoczki. Nie trzeba go wiele, dzięki czemu jest wydajny. Akurat mi starczy na ponad 3 miesiące, jeśli nie dłużej!
Markę Bioderma dostaniemy w drogeriach Super Pharm oraz Hebe, a także w aptekach. Ja swój egzemplarz kupiłam na promocji w SP za 10 złotych, a normalnie możecie go dostać w granicach 30 złotych, co nie jest aż tak dużym wydatkiem jeśli mówimy o dermo kosmetykach i połączymy z wydajnością.
Jeśli chodzi o działanie to szczerze go mogę polecić osobom do lat 30. Dla mnie okazał się jednym z ulubionych kremów. Nie podrażnia okolic oczu, łagodzi zaczerwienienia i podrażnienia, które niestety się u mnie aktualnie pojawiają przez tarcie oczu. Świetnie nawilża i uelastycznia skórę. Nawet całkiem dobrze radzi sobie z opuchlizną. Co do łagodzenia cieni pod oczami - nie wiem czy to zasługa akurat jego, ale moje cienie ostatnio nie straszą tak jak zwykle! Co jest niezwykle dużym wyczynem! Cienie pod oczami mam nie tylko genetycznie, ale również przez ciągłe niedospanie i pracę w nocy, a tu proszę - jest lepiej! Nie podrażniał, nie uczulił, nie powodował wysypu grudek, które niektóre kremy powodują u mnie. Bardzo chętnie do niego wrócę po tym jak wypróbuję to co mam w zapasach i na liście do spróbowania, a najchętniej powrócę do niego w przyszłe lato, bo na zimę wydaje mi się, że do łask wrócą mocniejsze konsystencje.
Dajcie znać czy go miałyście i jak się u was sprawdził. A tym samym ja uciekam się pakować, bo jutro dzień taty więc trzeba pojechać go wyściskać za wszystkie czasy : )













































