Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olej arganowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olej arganowy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 września 2015

Bielenda, Serum Argan Face Oil

Nie mogę kolejny was przepraszać, że mnie nie było. Jednak z drugiej strony muszę. Niestety w ostatnich miesiącach się działo bardzo wiele.. Jeśli nie problemy zdrowotne, to problemy z życiem prywatnym. Jak nie brak internetu, to śmierć mojego telefonu (a wiecie, że to jedyny mój aparat był jaki mam/miałam). Jednak dzięki pomocy kilku osób oraz dzięki rozwiązaniu kilku problemów mogę wrócić. Muszę się wpierw pochwalić, że zdobyłam w końcu licencjat! Dostałam się również na drugi stopień biochemii. Mam nadzieje, że się cieszycie. A tymczasem zapraszam na nowy post o kosmetyku, który się całkiem nieźle sprawdził! Gotowi? Zaczynamy!


Standardowo zaczynamy od opakowania. W kartoniku, który wygląda naprawdę dobrze znajdziemy małą buteleczkę z pipetką. Buteleczka nie jest ciężka i nigdy nie uległa zniszczeniu, nawet jak spadła na kafelki! Pipetka do samego końca świetnie się spisuje. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że to jedno z najlepszych opakowań serum jakie miałam - wytrzymała na urazy, przeźroczysta,a w dodatku działa do końca i bez problemu można zużyć kosmetyk do końca.


Patrząc na skład jestem pełna podziwu, że Bielenda wyprodukowała kosmetyk na zwyczajne półki sklepowe z takim składem. Znajdziemy tu same naturalne oleje (arganowy, z otrębów ryżowych, czarnej porzeczki, avocado, palmowy) i witaminę E przed zapachem. Po zapachu znajdujemy olejki eteryczne takie jak grejpfrut, czy też pomarańcza. Jednak nie wiem, czy do końca analizując skład poleciłabym to serum osobie z problemem zaskórników, z racji obecności dwóch dość komodogennych olejów. Producent pisze o obecnośc olejku makdamia w składzie. Jednak ja go tu nie widzę. Oj nie ładnie Bielenda! Na szczęście to jedyny minus!


 Serum jest olejowe, dlatego też jego konsystencja jest taka sama jak produkty wchodzące w jego skład. Nie potrzeba go wiele, wystarczą 3-4 krople na jedną aplikację. Dzięki temu trudno go zużyć w wyznaczonym terminie (3 miesiące od otwarcia). Zapach był bardzo przyjemny, tak delikatnie pomarańczowy, ale nie nachalny.


Serum to znajdziecie chyba już w każdej drogerii. Cena nie powala z nóg na całe szczęście i zapłacicie za produkt ok 20 złotych. 


A teraz chyba najważniejsze - działanie! Czy wart jest wydania tych 20 złotych? Nie powiedziałabym, że wyrównuje koloryt skóry, czy też ją napina. Nie powoduje też, że zmniejszają się pory. Prawdą jest, że stosowany w te egipskie letnie upały jakie mieliśmy tego lata pomagał w regulacji wydzielania sebum. Oj tak! I mam nadzieję, że to on się do tego przyczynił, bo faktycznie teraz gdy go nie używam od prawie miesiąca, trochę szybciej zaczynam się błyszczeć. U mnie nie spowodował zapchania porów, jednak tak jak wyżej wspomniałam raczej bym na niego uważała. Bardzo dobrze nawilżał twarzi w większość nocy nawet nie musiałam stosować kremu na niego. Jednak nie zdziwcie się, gdy używając go po prostu nie będzie się szybko wchłaniał - to norma. U mnie wchłaniał się ponad godzinę, ale to też może być spowodowane tym, że aplikowałam całą pompkę. Jest duża możliwość, że wrócę do niego w lato, a dzięki temu że się z nim całkiem dobrze dogadałam mam ochotę na inne rodzaje i mam nadzieję, że w końcu je wszystkie kupię.


Miałyście? Znacie? A może podsuniecie mi pomysł na to, które kolejne serum do twarzy kupić? Bo nie wiem czy lepsze to extra nawilżające, czy też to korygujące lub też liftingujące. Dajcie znać, a ja uciekam do pracy. Buziaki!

poniedziałek, 1 czerwca 2015

L'biotica Biovax, Maska do włosów Argan&Złoto

W końcu czerwiec! W końcu więcej czasu bez pracy, za to więcej czasu na naukę na egzamin licencjacki, bo przecież w tym roku musi się udać! Mam nadzieję, że czerwiec przyniesie więcej czasu na bloga jak i dla samej siebie i mojego życia, bo ostatnio nawet Caryca za mną tęskni. Przechodząc do bohatera dzisiejszego posta, chciałabym zaznaczyć, że moje włosy nie lubią oleju arganowego, nawet w najmniejszych ilościach. Czy w przypadku tego produktu ta zależność też się sprawdziła? 


W maleńkim kartoniku znajdziemy maleńki, plastikowy kubeczek zamykany wieczkiem. Szata graficzna zwraca na siebie uwagę, co zresztą widzicie. Wszystko złote, nawiązujące do składnika reklamowanego - złoto. Na pudełku znajdziemy wszelkie informacje. Estetyka słoiczka zostaje niezmienna, aż do końca użytkowania. Otwieranie wieczka jest proste i nie powodowało łamania mych paznokci


Co do składu jest on przyjemny mamy już w drugiej linijce olej arganowy, koloidalne złoto, lanolinę, ekstrakt  z henny, a za zapachem dopiero silikony. Maska jest emolientowa i ze składu widać, że będzie nam świetnie włosy wygładzała. Co do tego koloidalnego złota - no cóż to pic na wodę, fotomontaż i tak nic nie da : )


Kiedy zobaczyłam pierwszy raz tą maskę w sklepie, uznałam, że ktoś zwariował robiąc tak małą maskę. Przy moim tempie zużywania, wydawało mi się, że starczy na max 3 razy. Jakie było moje zdziwienie, gdy wystarczyła mi na 11 razy! Takie maleństwo, a takie wydajne! Jest to bardzo gęsta maska, można rzec, że w konsystencji to taka gęsta pasta i nie trzeba wiele, by odpowiednio pokryć dość długie włosy w całości. Zapach ma przyjemny, słodki, delikatnie orientalny, utrzymuje się na włosach pomimo mycia ich szamponem. 


 Cena tej maski to ok 16 złotych, dostaniecie ją w każdej drogerii sieciowej z tego co się orientuje. Ale warto czekać na promocje, bo wtedy wychodzi ok 10 złotych za nią. I mimo, że pojemność nie jest duża, to wydajność już tak, dlatego warto spróbować!


Ale nie samymi cenami, opakowaniem  i zapachem człowiek żyje, dlatego przejdźmy do działania. Tak jak we wstępie napisałam, moje włosy nie lubią oleju arganowego, dlatego nie sądziłam, że z maska się polubię (chociaż i tak kupiłam, aby wypróbować).  Jakie było moje zdziwienie jak po pierwszym użyciu moje włosy wyglądały perfekcyjnie! Użyłam maskę tak jak zwykle przed myciem i nie wierzyłam, że tak świetnie na nie podziałała! Użyłam ją kolejny raz i znów ten sam efekt! Włosy są świetnie nawilżone, odżywione i wygładzone. W dodatku maska chroniła je przed puszeniem się, gdy było wilgotno na zewnątrz. Spróbowałam dać maskę po myciu włosów, jednak tutaj okazało się, że jest zbyt treściwa i mimo, że włosy wyglądały pięknie to niestety szybciej stały się oklapnięte. Gdy używałam przed myciem nic takiego nie miało miejsca. Maska mnie totalnie w sobie zauroczyła i żałuję, że nie ma większej pojemności, bo bym kupowała ją na litry! I tak o to z nienawiści do oleju arganowego o to ta maska spowodowała, że nie jestem aż tak sceptycznie do niego nastawiona. Włosy nawilżone, dociążone, wygładzone i mega błyszczące to własnie to czego od maski oczekuję!


Miałyście tą maskę? Lubiłyście? A może macie innego swojego faworyta z tych malutkich maseczek Biovax? Nie ukrywam, że mam ochotę kupić sobie wszystkie i spróbować, czy efekt po nich będzie równie spektakularny! 

niedziela, 12 października 2014

Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka naturalne oleje

Wczoraj byłam w Nowym Sączu spotkać się z dziewczynami i nawet nie wiecie jakie kochane osóbki poznałam! Na prawdę dziewczyny buziaczki : * (ps. ciastka zjadłam na śniadanie : p)
Jednak dzisiaj przejdźmy do produktu, który dobija dna, a łączyła nas dziwna więź coś w stylu love&hate. Jesteście ciekawe co i jak? I czemu się nienawidziliśmy, a potem polubiliśmy? No to zapraszam!


Opakowanie
Maski Biovax zamknięte są w takich małych słoikach plastikowych. W dodatku zamknięte są w pudełkach (które ja dawno temu wyrzuciłam). Lubię takie opakowania masek w słoiczkach, jednak tutaj wejście jest tak małe, że trudno jest dosięgnąć końcówki. Podoba mi się fakt, że na słoiczku mamy wszystkie wiadomości takie jak skład, czy też opis producenta.

Od producenta

Skład
Jeszcze raz wspomnę, że alkohole które tu widzicie nie są złe! To są emolienty, które wygładzają włosy. Dość wysoko mamy olej arganowy, olej makadamia oraz olej kokosowy. Dalej betainę, lanolinę oraz ekstrakt z henny. Mamy również silikon, jednak on jest rozpuszczalny w samej wodzie. Skład naprawdę godny uwagi!


Zapach
Jest dość intensywny, słodkawy, ale nie czuję tu chemii, raczej taki elegancki, słodki, ciepły, orientalny zapach, który kojarzy mi się z naturą. Utrzymuje się na włosach za co ma duży plus!


Konsystencja, wydajność
Ze wszystkich masek jakie miałam Biovaxu to ta jest najgęstsza. Ma konsystencję bardzo gęstego budyniu. Bardzo łatwo rozprowadza się na włosach, dlatego jakie było moje zdziwienie, że maska biovaxu starcza mi na tak długo! Zazwyczaj miałam je na ok. 7 użyć, a tu wystarczy na jakieś 15!


Dostępność, cena
Maski Biovax są już i w Naturze i w Super-Pharm i niektórych aptekach. Najlepiej kupować je na promocji, bo wtedy kosztują coś ok. 10 zlotych, a w normalnej cenie ok 16 zł za 250 ml.


Działanie, opinia
Maskę kupiłam wieki temu, chyba jeszcze w tamte wakacje i czekała na swoją kolej. Czemu tak długo? Ponieważ po tym jak ją kupiłam w moje łapki wpadła próbka tej maski i wtedy okazało się, że ta maska robi masakrę z moich włosów! Na prawdę! Włosy były tak niemiłosiernie spuszone, że płakałam nad nimi... Wtedy myślałam, że to może przez olej kokosowy. Jednak olej kokosowy solo sprawował się genialnie, makadamia tak sobie. Jednak po czasie odkryłam, że to olej arganowy u mnie się całkowicie nie sprawdza. W ten sposób maskę odkładałam co raz to głębiej do szafki. W końcu powiedziałam sobie dobra niech będzie dam jej szansę, najwyżej dam siostrze. Zapewne jak się domyślacie, maska nie poszła do nowego domu tylko została ze mną. Całkowicie inaczej zaczęła się zachowywać na moich włosach! Włosy dzięki niej są miękkie i błyszczące. W dodatku poprawia im się elastyczność, a włosy stają się prostsze po umyciu. Dawnego puchu już nie powoduje.  Czemu taka zmiana nastąpiła? Spodziewam się, że to przez to, że moje włosy są w dużo lepszej kondycji + oleje i odżywki, które stosuję pomagają przeciwstawić się olejowi arganowemu. Maska nie obciąża moich włosów i nie wzmaga przetłuszczania. W dodatku nie podrażnia skalpu. Skład też zasługuje na plus, dlatego czy kupię ją jeszcze? Zapewne kiedyś tak. Po prostu musi mi się skończyć etap próbowania wszystkiego : )


A wy miałyście tą maskę? Jak się u was sprawdziła? A może, też się z nią nie polubiłyście? Dajcie znać co i jak : )

piątek, 20 czerwca 2014

Nagoya, mleczko arganowe

Ostatnio ta cała moda na olej arganowy mnie zaczyna wkurzać, jednak uznałam, że no dobra jeśli produkt jest z Maroko, czyli kraju oleju Arganowego to mogę być zadowolona, nie tylko nazwą Arganowe. A jak się stało? To zaprasza dalej.

 Opakowanie
To malutka butelka, zamykana na klips. Idealne rozwiązanie do produktu o takiej konsystencji, bo jest możliwość wykorzystania produktu do końca. Szata graficzna nie grzeszy urodą,ale daje wrażenie przynajmniej mi, że jest takim swojskim marokańskim produktem.

Od producenta
MLECZKO DO CIAŁA Z OLEJKIEM ARGANOWYM 140ML - specjalnie przystosowane do codziennej pielęgnacji normalnej, zróżnicowanej i delikatnej skóry. Bogate w witaminę E, połączone z wieloma olejkami, które pozwalają na trwałe nawilżenie skóry. W zależności od składników odżywczych powiązanych z witaminą E występuje kilka rodzai tego mleczka : mleczko Nagoya arganowe, kokosowe, cytrynowe, różane, awokado i z olejkiem ze słodkich migdałów. Dzięki zawartości arganu działa pielęgnacyjne na skórę, pozostawiając ją jędrną i gładką.

Skład 
Jak widać poniżej, mleczko bazuje na Parafinie, potem mamy PEG, a gdzieś tam dalej olej arganowy... Lipa straszna!
 Zapach
Jest intensywny, sztuczny, bardzo chemiczny. Nie pachnie niczym szczególnym i nie podoba mi się.Mojej mamie też nie (a próbowałam ją namówić na używanie : p) Zapach kojarzy mi się z takimi tanimi perfumami, którymi psikają się stare i zrzędzące babcie (tak, dokładnie taka, która przewróciła mnie w tramwaju, bo myślała, że jej miejsce zajmę..). Co gorsza zapach zostaje na ciele..
 Konsystencja, wydajność
To prawdziwe mleczko, jest delikatne, płynne i białe - producent nas tu nie okłamał! Taka mała buteleczka starcza na jakieś 2 tygodnie normalnego użytkowania.Chociaż znając życie - mi nie pasuje, więc będę je miała z dwa miesiące...

Dostępność, cena
Produkt możecie znaleźć na stronie maroko sklepu o TUTAJ, w zestawie z kremem za 10 złotych. Cena nie jest spora, więc jakby ktoś był ciekawy to można spróbować.
Działanie, opinia
No cóż,  zapach to moje osobiste odczucie. Znam osoby co lubią ten zapach! Więc nie można narzekać.A co dalej z tym działaniem? Ja nie mam wymagającej skóry, chociaż jak zobaczyłam ten świetny skład od razu wiedziałam, że się nie polubimy. Myślałam, że będzie zostawiał taką tłustą powłoczkę, jednak zaskoczenie - szybko się wchłania! Nie polubiłam go z innego powodu. Po prostu po 20 minutach, czuję potrzebę posmarowania się czymś więcej. Nie mogę tego przeboleć! Bo po co ja się smaruję tym mleczkiem? Żeby się smarować, czy by opiekować się skórą? Produkt niestety u mnie dostaje 1 punkt na 6 punktów i nie zamierzam do niego wracać jak skończę swój egzemplarz.

A wy miałyście z nim do czynienia? Spodobało wam się? A może jednak dacie mu szansę?

piątek, 16 maja 2014

Eveline, Arganowa maska 8w1

Jak mnie śmieszą te wszystkie kosmetyki milion w jednym oraz ten cały hit na Argan. Smutne jest to, że tak naprawdę 8w1 można byłoby zastąpić 3 w jednym. Zazwyczaj w kosmetykach arganowych, argan występuje na końcu składu. I tak naprawdę nie ma szans cokolwiek ten argan zdziałać. Jednak stałe czytelniczki wiedzą, że olej arganowy to dla moich włosów oznacza puch, puch oraz puch. Nie było inaczej w przypadku tej maski, która dobrego zdania to sobie u mnie nie wyrobiła.
Ale zacznijmy od początku.

Opakowanie
To naprawdę duży słoik, wykonany z czarnego plastiku ze złotymi dodatkami. Można powiedzieć, że wygląda całkiem elegancko Na etykiecie mamy napisany skład, sposób użycia i wspaniałe obietnice producenta. Słoik jest zamykany na zakrętkę, a odkręcanie nie sprawia mi kłopotu. Ponadto kosmetyk zabezpieczony jest folią, więc wiemy, że nikt nie władował nam tam paluchów.

Obietnice producenta

Skład
Jak widać o dziwo olej arganowy wysoko w składzie! A za nim nawet dużoekstraktów się załapało oraz keratyna! Jestem pełna podziwu!

Zapach
Intensywny, słodki. Wydaje mi się, że z domieszką wanilii. Zapach otulający, który byłby fajny w balsamie do ciała na zimę.  Nie zostaje po umyciu włosów, co jednak mnie nie dziwi, bo maskę nakładam jako etap, po olejowaniu włosów. Jednak porównując Kallosa i maskę ajurwerdyjską, które zostają to kiepsko. Jednak zapach na plus - miło się mi go nosi na włosach przez te chwile.

Konsystencja, wydajność
Konsystencja jest miła, taki krem do ciast, nie spływa z dłoni  i nie sprawia problemu przy nabieraniu. W dodatku nie trzeba jej dużo, bo jest gęsta, przez co wydajność jest ogromna! Mam ją od ponad miesiąca i skończyć nie mogę, zostało mi jej gdzieś 1/2 opakowania. Dla kogoś komu służy to na pewno na plus. Ja nadal czekam na cud, więc u mnie to droga przez męki

Cena, dostępność
za 500 ml maski musimy zapłacić ok. 24 złote. Co nie jest sporo, patrząc na wydajność. A dostaniemy ją w każdej drogerii.

Działanie, opinia
Ostrzegam osoby, których włosy lubią olej arganowy - mogą ominąć moją opinię i wypróbować kosmetyk. jednak wiem, że wchodzą tu dziewczyny, których włosy są tak wybredne jak moje i go nie lubią. W tym przypadku odradzam. Jeszcze raz podkreślę - moje włosy nie lubią oleju arganowego! Efekt jaki daje ta maska to efekt odwrotny od tego co obiecuje producent. Moje włosy się puszą po niej. To jest ten sam puch co po każdym kosmetyku z olejem arganowym. Włosy są milusie, łatwo się rozczesują, ale na pewno nie błyszczą i nie są gładkie...Staram się korzystać z tego na 3-5 minut, ale też na 15 i 30 minut. I nic to nie daje. Mogę jednak powiedzieć, że maska nie obciążyła mi włosów i nie powoduje, że nadmiernie wypadają po jej użyciu. Ja jej daję 2 punkty 6, ale pamiętajcie, że skład ma naprawdę fajny i osoby, które lubią olej arganowy mogą wypróbować.

PS. Otrzymałam produkt na spotkaniu bloggerek, jednak nie zmienia to mojej opinii o kosmetyku.

A wy próbowałyście? Lubicie, czy może jednak nie? Jak już o maskach mowa, jestem dumna z siebie, że nie kupiłam już dawno żadnej i uszczupli mi się za chwilę zapasik i wtedy będzie można kupić jakąś! Dwie największe jakie miałam czyli właśnie ta i Kallos się kończą i w maju może dotkną dna i pozostaną tylko te o mniejszych pojemnościach!

piątek, 21 marca 2014

100% olej arganowy - czy moje włosy go lubią czy jednak utwierdziłam się w tym, że nie?

Jak wam już wiele razy pisałam kosmetyki z olejem arganowym się u mnie nie sprawdziły - mowa o maskach. Zastanawiałam się czy 100% olej arganowy też się nie spodoba moim włosom, czy to po prostu wina masek.
I przez ostatnie tygodnie testowałam go. Chcecie więcej się dowiedzieć jak olej arganowy się u mnie sprawdził? To zapraszam

Opakowanie
Mała i poręczna szklana buteleczka, wykonana z ciemnego szkła, by promienie słoneczne nie spowodowały zniszczenia właściwości. Otwór jest duży, ale każda osoba, która olejuje włosy wie ile go nalać, dlatego to nie jest dla mnie żaden problem. Dodatkowo etykietka nadaje naturalnego wyglądu buteleczce i spokojnie może ozdobić moją pułeczkę na kosmetyki. Proste i eleganckie.

Od producenta

Skład
100% olej arganowy wyprodukowany w Maroko

Zapach
dla mnie ten olej ma delikatny zapach, który nie przeszkadza w użytkowaniu, ponieważ producent zastosował tu specjalną metodę oczyszczania i wykluczony jest ze składu spożywczy olej, który ma drażniący zapach.

Konsystencja i wydajność
Konsystencję jaką ma olej nie muszę nikomu mówić, po prostu jak każdy olej, a dzięki temu wydajność jest bardzo dobra, bo tą buteleczkę będę miała z 4 miesiące.

Dostępność, cena
Jeśli byście chcieli go kupić to polecam zajrzeć na stronę Manufaktura Apteczna gdzie znajdziecie mapę z pozaznaczanymi miejscami.  Za 100ml zapłacicie ok. 36 złotych

Działanie, opinia
Znam osoby, które uwielbiają olej arganowy i olejować nim włosy, a po tym zabiegu mają je cudne. Jednak u mnie sprawdził się połowicznie. Tylko dwa razy po użyciu moje włosy były takie jakie chciałabym, czyli dociążone, gładkie, błyszczące i dobrze rozczesujące się. Niestety częściej występował efekt napuszenia włosa. Ale przy tym włosy były miękkie, a włosy od spodu się błyszczały. Po regularnym używaniu oleju, zauważyłam, że włosy stają się bardziej sprężyste, a w dotyku delikatniejsze. Szkoda, że tak puszą się po nim włosy, ale raz na jakiś czas zaaplikuję go. Testowałam go również na skórę twarzy, ponieważ podobno jest dobry dla skór tłustych, trądzikowych. Nakładałam ociupinę i wmasowywałam, rano buzia była delikatna i gładka. Aktualnie nie pojawiają mi się żadne wypryski, dlatego nie mogę stwierdzić czy wpłynął na to. Tak samo jeśli chodzi o świecenie. Bo mam już z tym mniejszy problem. Jednak będę nakładała go przynajmniej raz w tygodniu, żeby odżywić skórę. Czy kupię ten olej ponownie? No cóż, gdybym mogła go stosować często zapewne bym kupiła, ponieważ lubię efekt delikatności włosów, ale niestety gdy towarzyszy temu puch, to niestety ale raczej nie.

Nie uważam, że ten olej jest zły, po prostu moje włosy jak wiecie nie przepadają za nim.

Fakt, że produkt otrzymałam na spotkaniu., nie wpływa na moją opinię.

A wy lubicie olej arganowy? Macie? stosujecie?
PS. Dziękuje wam za te 100 obserwatorów na blogu :* To dla mnie dużo znaczy i czuję się jesczze bardziej zmotywowana do pisania niż kiedykolwiek!
PS2. Zapraszam was do polubienia mojego fan page'a, gdzie możecie być na bieżąco z postami i moimi nowościami : ) <KLIK>

środa, 26 lutego 2014

Arganowa maska do włosów, Andra

Kiedy pokazałam prezenty ze spotkania bloggerek jedna z was (karminowe.usta), poprosiła, żebym powiedziała coś o właśnie masce Arganowej firmy Andra.
W końcu wyrobiłam sobie o niej zdanie, bo jak wiele razy na fb pisałam i na blogu - nie umiałam tego zrobić, bo raz było dobrze, a raz źle. Próbowałam na wszelkie sposoby no i teraz już wiem co o niej napisać.
Podejrzewałam, że moim włosom nie pasuje olej arganowy (po użyciu biovaxu olejowego miałam szopę), ale myślałam, że to może zależność maski. No cóż potwierdzone z maskami z olejem arganowym moje włosy się nie lubią. Więc ja nie twierdze, że maska ta jest zła, bo potrafiła mieć w miarę dobre działanie, ale to było dwa razy i z tymi samymi kosmetykami, drugi raz się nie udało tego uzyskać - więc prawdopodobnie to dzięki odżywce włosy jakoś wyglądały. No ale więcej przeczytacie niżej.

Opakowanie
Ja mam maskę o pojemności 300ml, dlatego słoiczek jest mniejszych rozmiarów niż jestem przyzwyczajona. Otwiera się z łatwością, ale otwór słoiczka jest mały, (trochę większy od małych kallosów), dlatego może być problem z wybieraniem kosmetyku przez dużo rękich.

 Skład
 Mamy silikon - cyclomethicon, który ma wygładzić nasze włosy, a dodatkowo zwiększyć ich objętość, a zaraz za nim mamy olej arganowy, dobrze, że jest chociaż przed zapachem. Dalej jeszcze znajdziemy dimethicanol, który zmywa się dopiero po umyciu włosów lekkim szamponem. Skład nie zachwyca prawda?

 Zapach
jest ogromnie intensywny, zostawający na włosach. Początkowo był dla mnie nie do zniesienia, ale się przyzwyczaiłam. Ma lekką nutkę zapachu mlecznego Kallosa (czyli budyniu waniliowego), ale z dodatkiem ogromnej ilości sztucznego, dziwnego zapachu. Ta mieszanka wpierw powodowała u mnie ból głowy (a wierzcie mi, że zapach kallosa uwielbiam, otwieram za każdym razem jak siedzę wannie - czyli codziennie). Teraz już nie działa na mnie negatywnie ten zapach, po prostu się do niego przyzwyczaiłam i staram się czuć tylko tą delikatną nutkę budyniu.
Konsystencja, wydajność
Konsystencja gęstego balsamu, dzięki czemu nałożona na wilgotne włosy nie spływa. Nie ma żadnych problemów z rozprowadzeniem. Dawałam ją w różnych ilościach, żeby sprawdzić czy to może wpłynąć na działanie, ale nie. Dlatego uważam że dwie łyżki maski wystarczają na włosy średniej długości - czyli standardowo. Maskę używam już od miesiąca  i mam jej jeszcze całkiem sporo, dlatego o wydajność nie ma się co czepiać - chociaż wolałabym, żeby się już skończyła : )

Dostępność, cena
Tutaj <klik> możecie zakupić tą maskę za 24,90 za litr, co uważam, że nie jest dużo jeśli u kogoś sprawdza się olej arganowy. Stacjonarnie niestety nigdzie ich nie widziałam, ale można zobaczyć w hurtowniach kosmetycznych, może akurat.
Działanie
Pierwsze co muszę podkreślić to to, że ta maska daje naprawdę dużą objętość moim włosom. Z racji tego, że moje włosy nie lubią Arganu, to  maska nie nabłyszcza ich. Dlatego włosy wyglądają jak napuszone sianko. Jednak w dotyku nie są sianowate, tylko po prostu widać, że nie lubią się z maską - suche i lekkie. Kosmetyk ten nie odżywił mi moich włosów, dlatego teraz muszę poużywać mocno nawilżającej altyleri, by wróciły do swojego wyglądu. Na pewno będę musiała stuningować maskę kwasem hialurynowym i olejkiem avocado lub vatiką, by mogła być na moich włosach i lepiej zadziałać. Włosy po niej mi się zaczęły skręcać i moje usiłowanie rozczesania półskrętnych loków (właścicielki falowanych włosów powinny wiedzieć o co chodzi) - taki brzydki skręt, były wspomagane olejem z pestek śliwki i mgiełką wzmacniającą. Niestety ja w maskach szukam nawilżenia i doprostowania włosów. Podejrzewam, że najprawdopodobniej maska ta nie okazałaby się taka, gdyby nie ta zawartość oleju arganowego. Plusy tej maski to napewno to, że nie zaszkodziła. Dodatkowo nie wzmogła przetłuszczania włosów, a włosów nie było trudno rozczesać (wyprostować już tak: p ). Gdy maska miała lepszy dzień, włosy po niej się nie skręcały, a dodatkowo było widać nienachalny błysk. Moja ocena to 2 punkty na 6, ale to moja własna opinia - opinia właścicielki włosów nie lubiących się z arganem.

PS. Produkt otrzymałam na spotkaniu blogerek od sklepu negozio.pl, ale nie wpływa to w żaden sposób na moją ocenę : )

Już wiem, że włosy części was też nie lubią arganu, ale czy miałyście może maskę tej firmy tylko inny rodzaj i czy sprawdziła się u was? A może chciałybyście tą arganową spróbować (robiła z moimi włosami to samo co biovax olejowy, więc podejrzewam, że nie jest zła).

piątek, 21 lutego 2014

Eveline, Argan+Keratin, szampon 8w1

Wybaczcie moją nieobecność ostatnio, ale byłam chora i nie miałam siły nawet włączyć komputera, a co dopiero jeszcze pisać notkę. Dzisiaj naładowana pozytywną energią (ZDAŁAM GENETYKĘ MOLEKULARNĄ) postanowiłam napisać o szamponie, który mnie zdziwił. Już od dłuższego czasu nie myłam włosów takimi wynalazkami. Miałam barwę do oczyszczania, a delikatny szampon na co dzień. Jednak dostałam ten szampon to jak go mam to muszę zużyć pomyślałam. Negatywnie nastawiona, że przesuszy  mi końcówki, że spowoduje szybsze przetłuszczanie - zaczęłam go używać po to by zużyć no i zaskoczenie!

Opakowanie
Tu moje małe zdziwienie, bo buteleczka jest malutka! Wykonana z dość twardego plastiku. Na niekorzyść trzeba dodać, że jest nieprzeźroczysta i nawet pod światło nie zobaczymy ile nam zostało jeszcze produktu. Otwór jest dosyć duży, dzięki czemu nie ma problemów przy próbie wydobycia szamponu.
W sklepie szukajcie kartonika, ponieważ początkowo jest zapakowany w kartonowe pudełeczko. 
Dodatkowo muszę powiedzieć, że ta złota nalepka bardzo mi się podoba, a całość wygląda całkiem elegancko!

Skład
Nie zaliczyłabym tego szamponu do delikatny przez obecność SLS. Natomiast skład mamy bogaty, ponieważ całkiem wysoko mamy olej arganowy, ekstrakt z korzenia łopianu, hydrolizowana keratyna, panthenol, wyciąg ze skrzypu polnego, wyciąg z pokrzywy, hydrolizowany jedwab, wyciąg z trawy tygrysiej. I czytając sam ten skład pomyślałabym, że to obciąży moje włosy i spowoduje ich szybsze przetłuszczanie (na pewno tak będzie w przypadku delikatnych, cienkich, prostych włosów)

Obietnice producenta - w które nie wierzę oraz mam uczulenie na te wszystkie kosmetyki milion w jednym.

 Zapach
Jest dość intensywny, słodki i trochę męczący dla niektórych. Zostaje na włosach, jeśli użyjemy odżywkę o delikatnym zapachu. Ale dla mnie jest całkiem przyjemny.

Konsystencja, wydajność
Tutaj niestety duży minus. Szampon ma konsystencję galaretki, dlatego chwała producentom za dość duży otwór, przez który kosmetyk wydobywa się jak na razie bez problemowo. Używam tego szamponu już ok miesiąc co drugie mycie i wydaje mi się, że zostało go niewiele. Oprócz tego, że ma konsystencję galaretki, przy wydajności trzeba powiedzieć, że niestety ale - by zmyć jakikolwiek olej trzeba nim umyć włosy dwa razy.

Dostępność, cena
Za 150ml zapłacimy ok 13 złotych. Szampon dostępny w większości drogerii

Działanie
Byłam negatywnie nastawiona do tego szamponu, ale używając go zauważyłam, że moje włosy go lubią. Stają się miękksze i jeszcze bardziej błyszczące. Nie puszą się, a dodatkowo szampon nie powoduje, że się plączą! Nie spowodował szybszego przetłuszczania, a na dodatek trochę ratuje włosy po użyciu pewnej maski, którą chciałabym wam w końcu przedstawić, ale co użycie zmieniam o niej zdanie : )
Podsumowując: szampon myje, dobrze się pieni, pozostawia włosy delikatne w dotyku, a na dodatek nie wysusza skóry głowy oraz końcówek. Jednak taka mała pojemność za tą cenę nie jest dla mnie do przyjęcia i jednak chyba się nie spotkamy drugi raz. Do odżywiania włosów preferuję maski i odżywki.
Szampon oceniam na 4/6 punktów, odjęłam punkty za cenę w stosunku do pojemności, konsystencję oraz wydajność(gdzie nawala konsystencja oraz potrzeba dwukrotnego mycia). No i nie wierzmy, że szampon odbuduje nam włosy co to to nie.

A wy co sądzicie o tym wynalazku? Próbowała go któraś z was?

PS Produkt otrzymany od Eveline, jednak nie zmieniło to w jakikolwiek sposób mojej recenzji : )