wtorek, 4 listopada 2014

Lakier do paznokci Allepaznokcie, nr 73

Dzisiaj bez żadnego wstępu, bo znów musiałabym smutać. Jednak pokażę wam lakier, który na prawdę przypadł mi do gustu i o dziwo miałam go nawet 3 razy na paznokciach! Ciekawi co to za lakier? To zapraszam!

Lakier dostałam na spotkaniu i od razu mnie zaciekawił, mimo że to nie moja ukochana czerwień! Lakier w zależności od światła potrafi zmieniać kolor od granatowego do fioletowego! No mówię wam coś pięknego!


Lakier mimo, że ma w sobie drobinki to nie jest to ani wykończenie perłowe, ani też nie jest to brokat. Jak widzicie są tam jakby błyszczące płatki, które opalizują na granat i kobalt.


 Największym zaskoczeniem dla mnie jest fakt, że lakier wytrzymał u mnie 6 dni! A wiecie, że to jest rzadko u mnie spotykane. Po prostu po 6 dniu, na prawej ręce na jednym palcu mi odprysnął i nic więcej! Nawet błyszczy tak samo przez cały czas.


 Nie barwi płytki paznokcia, ani nie jest oporny w zmywaniu i bez problemu zmyjecie go każdym zmywaczem.

Dzięki wygodnemu, dość szerokiemu pędzelkowi malowanie jest prawie bez problematyczne. Nie rozlewa się na skórki jak niektóre, ani nie ma problemu z jego nadmierną gęstością.



Bardzo szybko wysycha, bo nie zajmuje to więcej niż 10 minut! W dodatku jeśli zależy wam na tym by lakier krył po jednej warstwie to właśnie ten lakier takim jest. 


Jak widzicie lakier ma same plusy (no dobra jeden minus jest, z buteleczki jak widać szybko zmywają się napisy, jeśli nosicie go w torebce) , co dla mnie jest dziwne, bo większość lakierów tej firmy u mnie się nie sprawdziło. Lakier kupicie TUTAJ za 6,90, co wydaje mi się całkiem fajną ceną, a ja chyba muszę wypróbować inne kolory : )


A jak wam się podoba lakier? Lubicie takie dwuznaczne kolory? Czy wolicie jednoznaczne proste kolory?

Pamiętacie o moim małym rozdaniu?

poniedziałek, 3 listopada 2014

Nowości października - czyli jak pieniądze poszły z ogniem!

Kolejny dzień do niczego, ale dla rozrywki i zajęcia myśli przynajmniej zajmę się nowościami jakie do mnie przybyły w tym miesiącu: ) A wy z całych sił trzymajcie kciuki za jutro, żeby z moim tatusiem było wszystko ok! Trzymacie? No to do dzieła!

Przyznaję się bez bicia, jeśli we wrześniu myślałyście, że kupiłam dużo wosków no to się zdziwicie...

Zacznijmy od mojej wygranej na blogu Liloddietty. Wiecie jak pragnęłam szminki MAC? No to ją wygrałam <3 A w dodatku dzięki Gosi rozkochałam się w podkładzie z BareMinerals, a moje chciejstwa czyli lakier barry m - piaskowy i korektor z collection. <- mogę umierać !


Przyszła też kolejna paczka Schwarzkopf, a w niej..

No i teraz moje zakupy.
Zacznijmy od biedronkowego szału, gdzie zakupiłam czekoladowy wielki żel pod prysznic --> używany jako płyn do kąpieli. Ładnie pachnie, ale niestety zapach w wodzie niknie : c I świeczusie za całe 3,99!


No to teraz promocje w Super-Pharm. Tak wiem - pełne zaskoczenie! Pasta do zębów  i dwa dove : ) No cóż nie poszalałam! Jesteście dumne?



Przyszły również dwa zamówienia ze Stanów:



Jeśli uważacie, że już tego dużo, no to przejdźmy do zakupów w Zielonej Mydlarni...

Zaczęło się od kilku kosmetyków, a skończyło na....


No właśnie, jak widzicie - poleciałam!

Co gorsza Klaudia robiła zamówienie z Niemiec, więc też mi się coś kupiło....

A potem jeszcze coś zamówiłyśmy na Allegro..

Na koniec Klaudia mi dała wosk z WW <3

Nie bójcie się, to nie wszystko! Zahaczyłam też o zapachdomu na miodowej! Efekt?

 No i moje największe zamówienia tego miesiąca, czyli ŚWIECE! Tulipany pochodzą ze Stanów, a Margarita z Zielonej Mydlarni : )
No dobra jak widzicie zakupy kosmetyczne obniżyłam do minimum, ale woski, świece,itd... zostawiam bez komentarza! Macie jakieś życzenia, jeśli chodzi o to co ma się jak najszybciej pokazać na blogu?: )

Pamiętajcie o moim rozdaniu!

niedziela, 2 listopada 2014

Denko Październikowe, czyli takie leciutkie dno!

Ten weekend jest najgorszym weekendem odkąd pamiętam. I jeśli ktoś myśli, że nieszczęścia chodzą parami, to w tym przypadku są to stada. No ale cóż, trzeba czekać i mieć nadzieję, że Ci których kochamy zostaną z nami, bo nadal ich potrzebujemy. Nie zanudzam was dalej prywatą i przedstawiam wam moje wyrzutki.

Na wstępie chciałam zaznaczyć, że myślałam, że będzie tego więcej.. A tu proszę...


 Evian, woda mineralna - lubiłam nią zraszać gąbeczkę przed nałożeniem podkładu. Świetnie odświeżała w upalne dni i była bardzo wydajna. Gdyby nie fakt, że chcę wypróbować inne jeszcze to bym do niej wróciła.

Orientana, peeling z algami - kochałam jego zapach i działanie. Więcej przeczytacie TUTAJ

Iwostin, krem odżywczy na noc - na twarzy zrobił masakrę, ale szyja go lubiła! Więcej przeczytacie TUTAJ


Pasty do zębów - nie martwcie się, nie mam w zwyczaju myć całemu osiedlu zębów :p Zużywałam maleństwa, które dostaję u dentysty jako dzielny pacjent (nie pytajcie, mam dentofobię i jakoś trzeba z tym walczyć, najlepiej sprawdza się terapia: mamusia i naklejka dzielny pacjent). Vademecum bardzo polubiłam i kiedyś wrócę : )


Biovax, Maska naturalne oleje - polubiłyśmy się, mimo nieciekawych początków. Kiedyś możliwe, że do siebie wrócimy. Więcej przeczytacie TUTAJ

Schwarzkopf, Maska Omega Repair - nie, nie, nie! Niestety moje włosy z maską się nie polubiły... Więcej TUTAJ

Joanna, Szampon nawilżająco-regenerujący - lubiliśmy się i trochę smutno, że go nie ma, bo zapach był magiczny, a działanie całkiem przyjemne. Pisałam o nim TUTAJ


Pilomax, odżywka do włosów zniszczonych, cienkich oraz bez objętości - nie zachwyciła mnie niestety.. TUTAJ pisałam o niej

Mrs. Potter's, Balsam odbudowa i nawilżenie - jako odżywka do mycia włosów, czy też jako standardowa odżywka po myciu spisywała się świetnie. Wrócimy do siebie kiedyś. TUTAJ ją wychwalałam.

Babcia Agafii, Balsam aktywator wzrostu włosów - na pewno wrócimy do siebie, gdy tylko zużyję różne wcierki i odżywki na porost.. TUTAJ pisałam o nim


Luksja, żel pod prysznic kiwi+pomelo - zapach cudowny! No i wystarczył na prawie cały miesiąc kąpieli. Bo właśnie jako płyn do kąpieli go zużyłam. Pachniał intensywnie no i robił dużą pianę!

Isana, żel pod prysznic lime&mint - ideał dla fanów mojito! Szkoda, że był limitowany bo bym cały czas go kupowała!

Radox, żel lemon&mint - tu zapach był dziwny, taki świeży, jednak męski. Nie wrócimy do siebie..


Cztery Pory Roku, Balsam rozświetlający - nie lubię takich produktów, ale do tego z wielką chęcią bym wróciła!  TUTAJ przeczytacie peany pochwalne do niego!

Soraya, Serum do ciała antycelluit i wyszczuplenie - całkiem fajny i przyjemny, mam jeszcze jedną tubkę i wtedy wam o nim napiszę : )

Soraya, Serum do biustu - był bardzo fajny, jednak teraz znalazłam trochę droższy, ale lepszy produkt, o którym wam napiszę wkrótce. Pisałam o nim TUTAJ


Eveline, Diamentowy Peeling - był całkiem fajny, ale czy na pewno taki super bym do niego wróciła? Hmmm jednak wolę ten z Natura Siberica. Ale o tym peelingu pisałam TUTAJ.

Vintage, mleczko do kąpieli - ładnie pachniało i było całkiem wydajne. No i kosztowało 3 złote. Kiedyś jeszcze kupię : )

Tołpa, kąpiel borowinowa - zapach tego płynu bardzo mnie relaksował, wiem, że na sesję to będzie idealny towarzysz. TUTAJ napisałam więcej.


Bielenda, Masło do ciała zmysłowa wiśnia - mój ulubieniec i straszna szkoda, że się skończył : c TUTAJ o nim pisałam.

Bielenda, Peeling do ciała zmysłowa wiśnia - tutaj zapach już tak nie zachwycał, a samo działanie również.. TUTAJ jest o nim więcej.

Garnier mineral, Ultra Dry - kocham, wielbię i uwielbiam. Na pewno wrócę!


Próbki, próbeczki, maseczki - krem pod oczy jest całkiem przyjemny, tak jak maseczka z Ziaji. A o maseczce z White Flower's napiszę w poście, gdzie podsumuję wszystkie 3 typy : )

Skinfood,  korektor - mój ulubieniec jeśli chodzi o korektory. Pod oczy ideał, do maskowania przebarwień ideał. Kochałam go! I jeśli nie znajdę nic bardziej dostępnego, równie fajnego to kupię ponownie!

No dobra to jak wam poszło zużywanie w październiku? Dajcie znać jak tam wasze wyrzutki i czy coś zaciekawiło was w moim denku ? : )


Pamiętajcie o rozdaniu!

sobota, 1 listopada 2014

Ulubieńcy Października

W końcu się wyspałam! Nawet nie wiecie jak dobrze to mi zrobiło! Uff. Z racji, że nie wróciłam do domu miałam cały dzień dla siebie, dlatego myłam okna (na prawdę nie wiem co mnie podkusiło, bo ja okien nienawidzę myć!)
Październik był takim miesiącem, że nie wiem kiedy to przeszło. No cóż nowe realia, nowe sytuacje ...Tak na prawdę w październiku wiele rzeczy mnie zachwyciło, ale z opiniami muszę poczekać. To zdjęć zapomniałam wam pokazać odżywki do paznokci, ale o niej usłyszycie za niedługo.
Ciekawi co wpadło mi w oko w tym miesiącu? To zapraszam!


 To co wam się najbardziej podoba? : )


Bath and Body Works, Mgiełka Vanilla Rum - to jest tak piękny zapach, że nie potrafię bez niego istnieć, słodki, jednak za razem intensywny i ciężki. Zapach idealny na aktualną porę roku, który o dziwo długo się na nas utrzymuje. Zapach jest tak cudowny, że nawet moja mama sobie zarzyczyła


Arkana, Sakura terapeutyczny krem do skóry naczyniowej i wrażliwej - już wszystkim go tak nachwaliłam, że i wam muszę! Krem wart każdej złotówki na niego wydany. Nie należy do najtańszych, bo 100 złotych piechotą nie chodzi, ale na wiosenny targach myślę, że go kupię. Przed recenzją nie chcę wam nic zdradzać, ale jest geniuszem!


Pasta cynkowa - kupiłam o tak, by spróbować jak spisze się z moimi wypryskami (moja cera przeżywa swoją drugą młodość i zaczęła kaprysić). Pasta uratowała mój wygląd przed spotkaniem w Nowym Sączu i zarezerwowała swoje stałe miejsce w łazience. Muszę o niej napisać, bo to produkt za grosze, a czyni cuda!


Sensique, Tusz odżywczy do rzęs - nie używam go do rzęs, a do włosów! Jak wiecie w czerwcu miałam wypadek, przez co część włosów w szpitalu mi wycieli. Teraz nieestetycznie odrastają i cały czas stoją do góry ! Żeby jakkolwiek spiąć włosy należałoby je trochę przylizać. Ten tusz właśnie to robi! A w dodatku jest na moich włosach niewidoczny. Na pewno świetnie też się sprawdzi przy baby hair : )


Eveline, Lash Booster - nie wierzę w jej działanie jako odżywki, bo nic nie robi, ale za to jaka baza pod tusz jest PRZE-GE-NIALNA! Jeśli lubicie efekt sztucznych rzęs to na pewno ta odżywka wam w tym pomoże! Rzęsy są do nieba, cudownie pogrubione i podkręcone. Nie skleja rzęs! W dodatku ze wszystkimi tuszami się dogaduje (no dobra prócz WIBO, który jest okropnym i najgorszym tuszem jaki w życiu miałam..)


Elizabeth Arden, Perfect Scarlet 23 - Jeśli w tym miesiącu miałam ochotę na czerwień to lądowała na moich ustach! <3 Niestety jak widzicie już jej prawie nie mam, ale wydziobuje pędzelkiem : )

Zapraszam was dalej na moje małe rozdanie , gdzie możecie wygrać 4 woski : )
PS
Właśnie sobie przypomniałam, że tu powinna się jeszcze znaleźć moja pierwsza szminka z MAC i objawienie podkładowe, ale o tym w takim razie wam opowiem za miesiąc : )