Pokazywanie postów oznaczonych etykietą essence. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą essence. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 sierpnia 2014

Moje kosmetyczne Skarby cz. 5 - cienie do powiek

Dzisiaj przychodzę do was ze swoimi zbiorami. Niestety nie wyrobię się z nimi do 1 września, ale po 9 września obiecuję wam wszystko wynagrodzić : * Nie zdziwcie się również, że zniknę na kilka dni, ale niestety egzaminy mi się przyspieszyły i mam mało czasu, a materiału BARDZO DUŻO.
Co do dzisiejszej notki - nie będę pisała po kolei co to za cienie dokładnie z numerami i nazwami, bo nikt by nie chciał tego i tak czytać, no i swatchy też nie robiłam - wiecie tego byłby ogrom, ale jeśli chcecie, to zrobię notki może nawet z makijażami^^ z cieniami z każdego zdjęcia. Jeśli chcecie to dajcie znać, które cienie was ciekawią : ) Ostrzegam - ogrom oglądania! Cienie to moje uzależnienie, no cóż....

 Może zacznijmy od cieni w kremie:
Color tattoo używam do kresek, a cień z L'oreala kocham ponad życie. Niestety cuda od essence to buble, chociaż sreberko ma swoje lepsze dni : )

 Cienie pojedyncze
 Cienie Pierre Rene to małe cudeńka, tak samo od MySecret. Na pewno kupię kiedyś więcej odcieni!
 Tutaj mamy trzy cienie z Catrice po lewej, Liquid Metal to mój nowy nabytek (Mami dziękuje : *),  potem morski cień z Accesorize (genialny cień, niby prasowany a jakby był w kremie!) no i neonowy cień Sensique.
 Tutaj mamy cienie Inglota i fioletowy (na zdjeciu wychodzi różowy!!!!!!!) cień od Paese. Nie wiem, czemu ale nie jestem największą fanką cieni Inglota, są ok ale bez szału : c
Metaliczne cienie od Lovely, które naprawdę lubię, a je wycofali : c, zamknięty cień od Hean, którego jeszcze nigdy nie otworzyłam, bo chyba kolor do mnie nie mówi mamo : c Ten czarny wypiekaniec to idealny czarny cień z H&M, którego kupiłam za 2 złote, a trzyma się całą noc aż do zmycia! No i piękny granat od Kobo.
 Tutaj moje droższe cienie hohohoho - tak mam coś innego niż drogeryjne :) Brązowy to cień Clinique, które kiedyś lubiłam, ale... mam inne : p, następnie sreberko od Kryolan, resztę oddałam. No i neonowy pomarańcz od Make Up Studio : )

 Moje cienie bez domku to Essence, Madame Lambre oraz macik Cappucino od Kobo : )

Cienie podwójne
Spokojne duo od Virtual, błyszczące od Essence, Molten Metal od revlona (ubóstwiam!) i rozciapana śliczna dwójeczka od Sensique : p

Cienie potrójne
Tu jakoś mi się trafia, że są to podobne kolory w każdym kółku. Jednak całe szczęście, że inne wykończenia : )Paese, Mariza oraz May to be
Tutaj kolorowe trio od Quiz, Virtualn brązowy i dwa trio do smoky - jedno Essence, drugie od Hean : )

Mój mały skarb ze Skinfood'a, a na dole paletka Almay -  już wam mówiłam, że jestem pod wrażeniem tej tańszej wersji revlona : )

Trójeczka niebieściutkich Inglota, jednemu się trochę ukruszyło, ale będzie reanimacja : )

No i kolejne triodo smoky : )

Cienie poczwórne
 Czarno-szare quatro od Sensique, moja mini paletka Kobo, którą ostatnio męczę oraz idealna czwórka (no dobra teraz już trójka) od Catrice : )

Paletki
Naked dla ubogich od Lovely jest też w moich zbiorach : ) Oraz śliczna czwóreczka od Joko, która w zimę będzie idealna! <3
Moja śliczna mini paletka od Artdeco, ten jasny cień świetnie rozświetla <3
Tak to są palety Sleek'a, mała mania, ale spokojnie jest ich tylko 13!  (będzie więcej! :p) Jak widzicie mam nawet białego kruka : p. Po 9 września wrócę do was ze sleek'ową sobotą ! : )

Pigmenty
Tutaj sprawa jest taka, że jak mam czas to je uwielbiam! Ale nie często używam : )
 Mam swojego idealnego kameleona od LaRosa : ), miedziany pigment od Lorealna to ten malutki z sitkiem : ), obok czarny, matowy Sleek (idealny!!!), dwa pigmenty od MySecret(są genialne!!) oraz waniliowy maluch z Sephora :)
 Kobaltowy musi tu być, wytwór Kobo:) No i trzy pigmenty Essence, ale mam ochotę na więcej!
 Ten różowy naprawdę jest taki różowy. To intensywny fluo kolor, który aż wypala oczy <3 Reszta to no name'y, a szkoda bo niektóre z chęcią bym kupiła, gdybym wiedziała skąd są...
 Nie mogłam tego na zdjęciu uchwycić, ale to moje małe cudo z MakeUpForever! Całkowicie nowy kupiony za 15 złotych <3 To cień, który trudno opisać, ale na pewno jest opalizujący i iskrzący. Iskrzący to naprawdę dobre określenie. Po prostu go uwielbiam!!!

To już dziś na tyle : ) Naliczyłam, że mam 274 różnych kolorów : ) Czy mam więcej w planach? Oj tak! Cienie to taka wspaniała sprawa <3 A jak tam wasze kosmetyczne skarby? Macie więcej, czy mniej cieni? : ) U mnie jeszcze jest paletka z Marrionaud, ale nie załapała się do zdjęć, no trudno : p 
Dajcie też znać, czy chcecie zobaczyć bliżej jakieś cienie : )

wtorek, 29 lipca 2014

Moje kosmetyczne skarby - róże, bronzery i rozświetlacze, cz.3

Muszę nadgonić dziewczyny co do kosmetycznych skarbów (przypominam, że to akcja do której zgłosiłam się u Hexxany). Dzisiaj przychodzę do was z dość dużą kolekcją, ale miejmy nadzieje, że się jeszcze rozrośnie (mam nadzieję na zakupy w tym miesiącu w MAC ^^). Tak jak z większością kosmetyków kolorowych - dopiero rok temu zaczęłam używać bronzerów i rozświetlaczy. Wcześniej używałam od czasu do czasu jednego z róży, ale tak czy siak używam róży max od dwóch lat, bronzerów od 9 miesięcy, a rozświetlaczy hmm niedługo.. Jednak odkąd nauczyłam się je aplikować to nie potrafię bez nich żyć.  Gotowe na prezentacje? To zapraszam!

Róże
To moja największa z dzisiejszych kolekcji i o dziwo używam ich wszystkich. Nie mam ulubionego odcienia różu, jednak staram się używać ciepłych kolorów w lato, a chłodnych w zimę, jakoś lepiej mi pasują
Essence, twlight breaking dawn, 01 reneseme red - ile ja na niego patrzyłam na wszystkich blogach i tak żałowałam, że nie byłam w temacie jak pojawiła się ta limitka. No cóż na wyprzedażach w Naturze dorwałam go za 5,99 : ) Mega napigmentowany i wystarczy delikatnie dotknąć go, by było idealnie
Essence, Cookie&Cream 01 Cakepop, That's Top! - pokochałam od pierwszego wypróbowania. Piękny, soczysty pisałam nawet o nim o TUTAJ
Essence, 10 how cute is that - to multi róż, czyli ma 5 kolorów, od prawie białego do brązu, ja lubię go używać wszystkimi kolorami na raz i daje wtedy bardzo delikatny kolor, trochę taki słodki.

Almay, peach 130 - kolor brzoskwinki, z tańszej linii Revlona. Jakość naprawdę świetna, a kosztuje grosze !
Wibo, nr 3 - lubię go! Jest koralowy, z lekką przewagą pomarańczu
Lovely, Snow blusher 2 frozen cheek - pragnęłam go! Ale dopiero dorwałam go na wyprzedaży i zawiodłam się, bardzo mocno trzeba naciskać by otrzymać efekt na policzkach, ale i tak go czasem używam 
 NYX, Desert Rose - bardzo napigmentowana, zimna fuksja, można nim łatwo przesadzić, dlatego dotykam go delikatnie pędzlem i ilość jest idealna!
Ladycode, Blush nr ?? - ten akurat wzięłam siostrze, bo za młoda jest na używanie, a kupiła ^^ Identyczny z tym jaki miałam z bell, który kupiłam również w biedronce i zdenkowałam! Uwielbiam go!
Bell, 2skin rouge nr ? - to koralowy kolor, delikatny na policzkach, krzywdy sobie nim nie zrobimy, jednak polecam kupić odpowiednik w biedronce, bo wychodzi taniej : )
 Deni Carte,nr 13 - przygaszony koral z domieszką beżu, bardzo naturalny, ale posiada delikatne drobiny, które czasem mi przeszkadzają
Inglot, nr ? - niestety tu kolory nie mam, to koral pomieszany z pomarańczem, może trochę cegłą? Bardzo go lubię i aktualnie najczęściej to właśnie nim się maluję
Paese, BerryBerry - chłodny, przygaszony intensywny róż. Najnowszy w mojej kolekcji, jest bardzo napigmentowany, więc uwaga!
 Bourjois, blush 35 Lune D'OR - mój pierwszy róż i to od niego moja miłość się zaczęła, daje bardzo delikatny efekt, idealny w zimie mimo, że jest ciepły. No i w dodatku jest mega wydajny!
Bourjois, Blush Creme 81 - Delice d'or - to moje małe odkrycie z allegro, jest to coś pomiędzy różem w kremie,a takim w kamieniu. Tak naprawdę mógłby też zastąpić rozświetlacz.
Avon, Soft Plum - chłodny fiolet z drobinkami, wydaje mi się że odpowiednik różu ze sleeka z kolekcji vintage romance : )
Essence, 030 miss peachy - ma formę sztyftu i delikatny kolor świeżej brzoskwinki, przełamanej różem. Lubię go też na ustach.
Rimmel. Stay Blushed 003 Peach Flush - kocham, kocham, kocham! Jeśli nie używam inglota to używam tego, a inne ostatnio przeszły w odstawkę ! <3
Benefit, Benetint - pachnie przepięknie! Co prawda trudny w obsłudze i trzeba się nim nauczyć operować, ale efekt jest świeży i delikatny!
Model Co, Rosy Red - tutaj bardziej polubiliśmy się na ustach, ale nie jest źle.

Bronzery
Zawsze się zastanawiałam po co wszyscy używają bronzera. Teraz już wiem, że genialnie potrafi zmienić wygląd twarzy. W bronzerach szukam chłodnych tonów, jednak znalazł się jeden co ich nie ma i nie wiem na razie jak go używać..
 Calvin Klein, Sun Dance - pięknie pachnie czekoladą, ale muszę się doopalać by go używać.
Miyo, sun kissed - jeden z moich ulubionych bronzerów, który świetnie wygląda na mojej buzi, jest neutralnym kolorem - przez dla mnie idealny
RevlonColorStay 020 Suntan Matte - wypiekaniec, również go bardzo lubię, jest bardzo deliaktny, przez co na zimę i większość czasu, gdy jestem blada to pasuje idealnie!
Gosh, podkład 06 Honey - to podkład w musie, ale próbuje się nim nauczyć konturówać w inny sposób twarz. Kolor chyba jest beznadziejny, ale przez przypadek go kliknęłam na allegro..
Sensique,  nr. 101 puder brązujący w perełkach - to mój drugi ulubiony bronzer, jest delikatny, neutralny, a a efekt można stopniować.

Rozświetlacze

To moja najmniejsza kolekcja, bo nie często używam jakiegoś.
Essence, Shimer Powder - nie lubię go i nie używam, bardziej pasuje na rozświetlenie ciała lub jak kto lubi całej buzi, niż do delikatnego rozświetlenia. Niestety dla mnie nie jest stworzony
Benefit, SunBeam - jest to miniaturka, a i tak mam problemy z zużyciem. Używam go tylko w lato i daje, bardzo ładny efekt złotej tafli, chętnie sięgnę po kolejną miniaturkę, jak tylko skończę tą.
Elf, rozświetlacz/róż 01 - Na stronach można go znaleźć w kategorii róż, jednak jak widzicie jest to raczej rozświetlacz. Czytałam, że jest odpowiednikiem rozświetlacza z NARS i jak porównuje efekty to naprawdę widzę, że tak jest. Używam go w każdą porę roku i niestety, ale kończy się : c

Paletki Sleek
Jeśli miałabym zostać przy jednej marce róży, bronzerów i rozświetlaczy zostałabym przy Sleek'u. Mam nadzieję, że to moje nie ostatnie cudeńka
Blushed by3, Pumpkin - to kolory lantern, squash oraz P pie - jak widzicie są przegenialne! Pigmentacja z kosmosu i trwałość aż do zmycia <3 Marzą mi się wszystkie inne kolory!
Face Form, Fair 372 - o nim pisałam TUTAJ i zdania nie zmieniłam! Najlepszy bronzer, rozświetlacz i róż jakie mam! Kocham !

niedziela, 29 czerwca 2014

Essence, XXXL Longlasting Lipgloss Matt effect 07

To, że jestem szminko maniaczką to już wiecie (a moim maniactwie, wkrótce naocznie się przekonacie^^).
To, że kocham intensywne kolory na ustach to też już macie świadomość. To, że jestem maniaczką czerwieni na ustach najprawdopodobniej wie nie wiele z was, ale nic straconego - TADAM kocham czerwień - i mam wrażenie, że mam już większość czerwonych odcieni, ale nadal szukam najidealniejszej wśród najidealniejszych (najprawdopodobniej będzie to Mac Russian Rulette : p) No cóż, ale dzisiaj o jednej z ładniejszych czerwieni za niewielkie pieniądze - ciekawe?
W moje ręce wpadł matowy błyszczyk essence XXXL longlasting. Jest to ulepszona wersja poprzedniej wersji (której czerwonego przedstawiciela też chyba mam, a jeśli czerwonego nie mam to na pewno mam nudziakowe). I na wstępie chce zaznaczyć, że według mnie nie do końca jest lepszą wersją tamtych. Ale to po kolei.
Mój kolor to 07 Silky Red. Jest to odcień bardziej pomidorowy, ale takich ciemnych bardzo pomidorów, trochę przejrzałych, dzięki czemu jest chłodniejszy niż cieplejszy. (O JUŻ WIEM KOLOR DOJRZAŁYCH POMIDORÓW MALINOWYCH!) Ma też w sobie kroplę maliny.
Błyszczyk, czy też szminka w płynie - jak kto woli - jest umieszczona w długim opakowaniu, a w środku ma bardzo długą, płaską gąbeczkę. Nie jest zła, ale trzeba uważać przy malowaniu.  Konsystencja jest trochę lżejsza niż poprzedniej wersji - taka leciutka piankowa pasta, którą rozprowadzamy na ustach.
Aplikacja nie jest do końca bezproblemowa, bo niestety nie rozprowadza się równomiernie, jednak drugie przejechanie daje nam wystarczający (przynajmniej dla mnie) efekt.
(taki kolor jest na ustach)

Co na pewno lepsze jest niż w poprzedniej wersji to fakt, że nie grudkuje się nam produkt na ustach i schodzi w miarę równomiernie. No właśnie - na fb wam napisałam, że produkt jest  długotrwały, ale nie dlatego, że ta warstwa długo zostaje - co to to nie, ona schodzi po pół godziny! - ale barwi nam usta, dzięki czemu chodzimy w czerwonych ustach do 2,5 godziny.
(tu kolor trochę za malinowy)

Nie robią się nam nieestetyczne dziury na środku ust - całe szczęście! I jeszcze jedna rzecz do narzekania - poprzednia wersja zastygała na ustach dając mat - niestety tu nie ma tej zastygającej warstewki i mamy nadal lekko błyszczącą satynę co starałam się pokazać na zdjęciu. Na pewno mogę powiedzieć, że warto wypróbować ten błyszczyk, bo jest ciekawy w swoich właściwościach i dla niektórych będzie lepszą wersją starej wersji. I kupicie go za ok. 8 złotych w drogerii Natura : )
A wy miałyście do czynienia z tymi nowymi matowymi błyszczykami? A może chcecie ich wypróbować?

piątek, 27 czerwca 2014

Essence, nail candies 01

Biedna ja, nie mająca w domu internetu : c I ten stan potrwa minimum do poniedziałku.. No ale całe szczęście w nieszczęściu, że czekając po egzaminie na wyniki z badań mogę posiedzieć w bibliotece i napisać posta. Dzisiaj będzie o lakierze, który wpadł w moje ręce i na początku się zawiodłam, a teraz od tygodnia nie mam na dłoniach nic innego!
Lakier już miałam kupić na promocji w Naturze, bo wygląda przecudownie! No i ma być pachnący, czyli dodatkowy plus, ale jak jest w rzeczywistości?
Ten przystojniak w kolorze 01, jest delikatnie brzoskwiniowy. W sobie ma opalizujący pyłek, którego nie widać, jednak dzięki niemu (jak się przyjrzymy lakier cudownie wygląda na słońcu). Ma szybko wysychać, nadawać połysku, pachnieć owocowo, wzmacniać paznokcie.
I dopiero, gdy byłam na niego wściekła zauważyłam, że to lakier upiększający, czyli taki który ma poprawić naturalny wygląd paznokcia. Chociaż dla miłośniczek frencha to też będzie dobra opcja.
To co widzicie to efekt 4 warstw, które cale szczęście wysychają w ciągu 20 minut. Efekt ładniejszych paznokci mamy już po dwóch, ale dla mnie to za mało :) Lakier dobrze się rozprowadza, ładnie pachnie (owocowo-cukierkowo) przy nakładaniu, a po wyschnięciu pachnie dopóki go nie zmyjemy.
Na moich paznokciach utrzymał się 3 dni, czyli wynik całkiem znośny. Podejrzewam, że dwie warstwy będą się trzymać dłużej. Jego minusem jest fakt, że gdy nakładamy te 3/4 warstwy, na następny dzień tworzą się nam pęcherzyki powietrza.
Ale za to nie smuży przy nakładaniu! Dzięki niemu paznokcie wyglądają bardzo schludnie i naturalnie, a ja ostatnimi czasy (nie wiem co mi się stało) uwielbiam taki efekt. Jestem pewna, że lakier zdenkuję, co w moim przypadku jest prawie niespotykaną rzeczą : )
Pędzelek jest średnich rozmiarów i nie sprawia kłopotu mimo dość płynnej konsystencji lakieru. Lakier dostaniecie za ok. 8 złotych w drogerii Natura : )
Ja mam ochotę na inne kolory z tej serii, a Wy? A może macie inne kolory i chcecie mi powiedzieć, żebym nie kupowała któregoś?

piątek, 25 kwietnia 2014

Nowa Limitka Essence Cookies&Cream - detektyw na sklepach, czyli jak to wygląda w rzeczywistości

Wczoraj się was zapytałam, czy chcecie zobaczyć co to w nowej kolekcji Essence się pojawi. Z racji, że w Krakowie na ulicy Starowiślnej możecie ją już zakupić to pokazuję! Nie otwierałam, żadnego kosmetyku by nie zapaskudzić komuś, więc z góry przepraszam że swatchy nie ma : )

Tak prezentuje się półeczka - słodka i dla mnie taka bardzo jesienna, ale wybaczamy! Jest słodko!
 Oprócz różu, o którym pisałam wczoraj <KLIK> to cienie są hitem tej limitki, jak dla mnie. Świetna pigmentacja i takie neutralne kolory na co dzień! Ten środkowy idealny do wewnętrznego kącika. Cudowne i cały czas zastanawiam się czy nie wrócić, po ten jasny brąz/biszkopt

 Lakiery z daleka są cudowne! Z bliska już nie. Niestety podchodzimy bliżej i widzimy pył perłowy, widziałam swatche no i jest tragedia na paznokciu. A szkoda, bo kolory cudowne (z daleka..)

 Usiłowanie zrobienia zdjęć kulkom - marne... No cóż ale jest. Nie uważam, że muszę je mieć, ale chętnie zobaczę u innych. Kulki mają kolory mleczne i beżowe : )

 Do każdego lakieru takie słodkie naklejeczki są dołączone. Dla nich samych bym kupiła te lakiery : p
 No i błyszczyki, którym mówię nie - kolory dość dziwne.. A w dodatku ZŁOTY pył, dla mnei masakra i sama bym nie chciała tego. Dopiero w domu zorientowałam się, że mój aparat postanowił nie zrobić zdjęcia temu różowemu błyszczykowi, ale widać, że mieni się złotem.


I jak skusicie się na coś? A może nie podoba wam się? Zawiodłyście się na czymś? Bo ja najbardziej na lakierach, a cienie są naprawdę niespodzianką! Powiem wam, że mają podobną konsystencję i pigmentację jak sleek. Więc jest DOBRZE!