Ostatnio na blogu za bardzo nie widać, że mam obsesję na punkcie lakierów. Jednak jestem na etapie, gdy uważam, że przesadziłam z zakupami przez ostatnie dwa lata i staram się ograniczyć. No cóż... Co prawda, źle nie jest bo na targach kupiłam zaledwie 3 buteleczki, ale zawsze! Dzisiejszy bohater to efekt właśnie targowych zakupów. A cena 12 złotych powiedziała do mnie MAMO JESTEM TWÓJ. Czy faktycznie to był dobry zakup? Czy faktycznie warto było? Zobaczcie i przeczytajcie same : ) (mam nadzieje, że zauważycie że co raz lepiej wychodzi mi malowanie paznokci ^^)
Na początek może dane techniczne. Lakier jest w przeuroczej butelce o pojemności 15ml. Zakrętka jest udekorowana wstążeczkami, które symbolizują walkę z rakiem piersi. Lakier ten wchodził w skład edycji limitowanej OPI Pink Of Hearts w 2014 roku.
Lakiery OPI mają świetne pędzelki, wygodnie się nimi maluje. Nie są za szerokie, ani też za wąskie. Włosie wykonane z elastycznego materiału.
Lakier w buteleczce jak wcześniej przeczytałyście mnie zauroczył. Na następny dzień oczywiście od razu musiałam nim pomalować paznokcie. I wtedy czar prysł.. Lakier okazał się mało kryjący. Do efektu uzyskanego na zdjęciach potrzeba było 3 warstw, a jak widzicie końcówki i tak prześwitują!
Bazą lakieru jest różowo-transparentny lakier, a w nim zatopione multum białych matowych i różowych błyszczących dużych rombów. Oprócz tego są też malusieńkie drobinki różowego brokatu. Całość daje w buteleczce przesłodki widok!
Drobinki nakładają się w miarę równomiernie i nie ma problemu, by je wyłowić. Jednak baza lakieru jest na tyle mleczna, że każda kolejna warstwa delikatnie zmniejsza widoczność drobinek z warstwy poprzedniej. Jednak efekt końcowy jest całkiem przyjemny! I jak widzicie przypomina mi delikatnie shake truskawkowy!
Uważam, że lakier ten lepiej się sprawdzi na jasno różowej bazie, np Fiji, co muszę koniecznie sprawdzić! Napisałam wam, że po pomalowaniu przestał mi się podobać ten lakier. Jednak z godziny na godzinę moja miłość do niego rosła. I gdy go zmywałam wiedziałam, że nie ostatni raz u mnie gości.
U mnie na paznokciach wytrzymał 3,5 dnia, co jak na OPI to wspaniały wynik. Dodam, że u mnie lakiery nie trzymają się zwykle dłużej niż właśnie ten czas (wyjątkiem jest Essie). Możliwe, że gdybym kupiła lakier w pełnej cenie czyli 50/60 złotych to zadowolona bym nie była. Ale w sumie za 12 tak jak go kupiła to nie jest źle! Ma też jeszcze jedną wadę. Koszmarnie się zmywa, ale czego oczekujemy po 3 warstwach brokatu na paznokciach?
Jak wam się podoba ten shake truskawkowy? Lubicie takie kolory i takie brokaty, czy raczej unikacie? Dajcie koniecznie znać czy macie go, albo czy znacie podobne lakier w niższych cenach i innych kolorach. A ja uciekam do pracy. Buziaki! : *




















































