Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ust. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ust. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 lipca 2015

Balmi, balsam do ust

I o to znowu ja! Jak obiecałam tak jestem! I to jeszcze jak jestem! Pełna dobrego humoru! Gotowi na dzisiejszą notkę? Jesteście ciekawe jak sprawdzają się u mnie kostkowe balsamy do ust? Nie jesteście pewne, czy warto wydać pieniądze na ten gadżet? To zapraszam dalej, bo dzisiejszy post będzie super słodki!

Takie gadżety zawsze przyciągają nasz wzrok, czy jednak jest on wart zachodu i kupna? Czy oprócz ślicznego wyglądu, będzie chociaż trochę wartościowy? Jednak nie mogłam się im oprzeć no i cóż - o to są u mnie w moich torebkach od dobrych 2 miesięcy, jeśli nie dłużej, a ja całkowicie na ich temat sobie już wyrobiłam zdanie.


Uroczego opakowanie nie możemy odmówić. Kosteczkę bardzo łatwo znaleźć w torebce, a dzięki sznureczkowi, można zaczepić ją o np. klucze, albo suwak, by nigdy nam się nie zgubiła! Kosteczka jest odkręcana, a w środku znajdziemy stożkowy balsam do ust. Jedyny mankament to fakt, że kosteczka zrobiona jest z gumowego materiału, przez co po 2 miesiącach w mojej torebce wyglądają niezbyt już estetycznie.. Tak się złożyło, że jeden balsam mam w wersji z pełnym opakowaniem, a drugi w wersji - opakowanie minimalistyczne w samą folijkę. Ale nie martwcie się, obydwa są oryginalne : )


Nie byłabym sobą, gdybym nie ponarzekała na skład. Oczywiście zaczyna się wszystko od parafiny, a dopiero dalej za połową składu mamy takie produkty jak masło shea, wosk pszczeli, czy też witaminę  i olej jojoba. Producent również nie mógł nam odpuścić nieszczęsnych parabenów. No, ale nie zawsze wszystko ma taki sobie skład musi być kompletną klapą, prawda?


Co do konsystencji nie mam się do czego przyczepić. Idealnie rozprowadzają się na ustach, można je używać pod szminki i nie powodują ich rolowania. Nie zauważyłam by się roztapiały przy aktualnych upałach. Mają kolor bezbarwny na ustach. Co do zapachów - to to jest to! Delikatne mleko kokosowe, a malinka to cukierki alpenliebe (czy jak one tam się nazywały - mam nadzieję, że wiecie o co chodzi!). Nie mogę narzekać, zapachy są po prostu takie do zjedzenia!

Jeśli chodzi o dostępność to wielką skarbnicą jest internet. TUTAJ podaję wam link do sklepu dystrybutora, jeśli nie macie dostępu do jedynej drogerii (przynajmniej taki mi się wydaje), w której są dostępne czyli Super-Pharm. Cena jednej takiej kosteczki to 20 złotych.


A teraz najważniejsze, czyli działanie. Czy cena jest adekwatna do jakości produktu? Stanowczo nie, bo tutaj większość z tego co płacimy do designerskie opakowanie. Balsam sam w sobie, niezależnie od zapachu jest całkiem fajny, ale nie uważam, by pomagał regenerować zniszczone usta. To świetny produkt dla tych, które nie mają problemu ze spierzchniętymi ustami, które potrzebują czegoś lekkiego, gdy malują usta szminką/błyszczykiem. Albo po prostu na szybkie nawilżenie. Jednak na regenerację nie mamy tu co liczyć. Czy kupiłabym kolejne opakowania? Zapewne to zrobię, jeśli wszelkie mazidła do ust mi się pokończą, a np. Eos okaże się taki sam lub gorszy. A czemu wrócę? Bo tak jestem gadżeciarą i w torebce uwielbiam takie rzeczy. W domu stosuję balsamy i masła bardzo odżywcze, dlatego na wyjścia wystarczy mi taki gadżecik, który fajnie się prezentuje, a działa całkiem dobrze. 

Nie powiem wam jednoznacznie, czy to produkt dla was i macie biec po niego do sklepu, czy też nie. Ale jestem pewna, że część z was jest dokładnie taka sama i w końcu i tak się na ten produkt skusi ze względu na wygląd i jakiekolwiek pozytywne działanie.

Te z was, które mają porównanie Balmi vs Eos dajcie znać, kto tą walkę wygrywa!


środa, 9 lipca 2014

Full mellow, Body Scrub i peeling do ust

 Pamiętacie moje zachwyty na temat masła do ciała od Full Mellow? To teraz kilka słów zachwytu o kolejnych kosmetykach, które skradły moje serce. Ciekawe ? To zapraszam dalej.

Na pierwszy rzut idzie peeling do ciała
 Opakowanie
To prostu słoiczek, z niebieskimi etykietami, na których nie ma zbędnych informacji tylko skład i sposób użycia. Słoiczek dobrze się otwiera i dla tego typu kosmetyku jest to najlepsze rozwiązanie, bo możemy zużyć produkt do końca.

Skład
Skład jest cudowny, naturalny i dla wszystkich zaskoczeniem będzie, że na pierwszym miejscu jest skórka z pomarańczy, a nie cukier!

Fine orange peel, Sunflower Oil, Avocado Oil, Jojoba Oil, Vitamine E, White Fine Canned Sugar
  Zapach
To zapach prawdziwej pomarańczy! Nie sztuczny! Idealne odzwierciedlenie soczystej pomarańczy. A co najlepsze - zapach zostaje na ciele!
Konsystencja, wydajność
Tutaj też mamy jak w przypadku masła - konsystencję piankową. W piance zatopione liczne kawałki skórki pomarańczy i cukru trzcinowego. W dodatku  nie trzeba go dużo, by wypeelingować całe ciało. Takie opakowanie starcza na 3 tygodnie użytkowania co dwa dni!
 Dostępność, cena
Produkt możemy kupić na stronie full-mellow o TUTAJ za 35 złotych, chociaż nie jestem pewna czy ten pomarańczowy odpowiada dokładnie temu - ale się dowiem! Wysyłka jest i do Polski i na terenie Wielkiej Brytanii.
Opinia, działanie
Ostatnimi czasy jestem zakochana we wszelkich peelingach jakie są, ale ten jest całkowicie inny!  Z racji swojego bogatego składu po jego użyciu nie potrzebne jest nam użycie jakiegokolwiek balsamu, czy też masła. Skóra dzięki niemu jest świetnie wypeelingowana (na wilgotną skórę, nałożony peeling według mnie jest mocnym peelingiem). W dodatku oprócz gładkiej skóry, zostaje nam nawilżająca powłoczka, która jest bardzo przyjemna i daje efekt jak po maśle z tej serii. Peeling ewidentnie należy do moich ulubieńców i będę do niego wracała! Ma ode mnie 5,5 punktu na 6 (szkoda, że ta cena taka wysoka, jednak wiem, że warto!)

A teraz czas na kolejny peeling, tym razem mój ulubieniec w dziedzinie pielęgnacjo ust.
 Peeling ten zamknięty jest w małym, szklanym słoiczku, w którym zamknięty jest różowy, słodki produkt.
 Jak widzicie skład jest cudownie naturalny, dzięki czemu możemy go zjeść! Tak dokładnie - możemy go zjeść bez podejrzeń, że zachorujemy!
 Peeling kupimy również na stronie full-mellow o TUTAJ za 25 złotych. Produkt możemy używać nawet całkiem długo, bo akurat ja mogę używać do września. Dlatego myślę, że to dobra opcja dla tych, którzy marzą o Lush'owym peelingu do ust,
 Peeling świetnie radzi sobie z suchymi skórkami na ustach, pozostawiając je gładkie i nawilżone. Zawsze myślałam, że takie produkty to pic na wodę i niepotrzebny gadżet, ale w momencie gdy powąchałam ten malinowy cukier zmieniłam zdanie! Nie równa się z tym robionym na bazie cukru i miodu. To znacznie lepiej pachnie! I już wiem, że gdy się skończy zamówię wersję o zapachu gumy balonowej! <3
 A wy czujecie się skuszone produktami? Ja jestem zakochana w Full-Mellow i wiem, że ten sklep będzie moim ulubionym sklepem w internecie! I wiem też, że czekają was kolejne recenzje, bo mój zamówiony box już u mnie <3