Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fit. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Zdrowe ciało, zdrowa Ty!

W zeszłym tygodniu zapytałam się was na fan page'u, czy chciałybyście post związany ze zmianą stylu życia na zdrowszy. A ponieważ mi się udaje jak na razie, to pozwolę sobie wam co jakiś czas coś na ten temat napisać. Dzisiaj porozmawiamy o początkach : )
Jednak, może na samym początku kilka zdań wprowadzenia.

Kiedy jesteśmy mali nie interesuje nas waga i zresztą wiele z nas w podstawówce nie miało z tego powodu kompleksów. Ja w wieku wczesno-szkolnym raczej miałam niedowagę (1 klasa podstawówki - 16 kilo <3) i niestety to też nie uszło uwadze moim kolegom z klasy. Przez 6 lat słyszałam co jakiś czas, że jestem ościotrupem! Cóż poradzić, miałam świetną przemianę materii, bo jadłam za trójkę dzieci. Waga całe szczęście w końcu się wyrównała i to chyba za sprawą niezbyt zdrowego odżywiania na obozach narciarskich. Do gimnazjum poszłam już raczej normalnej wagi. I tu zaczynają się schody. W gimnazjum startowałam w konkursie Miss Polski Nastolatek i dzięki internautom dostałam się do ćwierćfinałów. Niestety odpadłam i wmówiłam sobie, że to wszystko przez fakt, że jestem gruba. No cóż 3 gimnazjum, wzrostu byłam już takiego jak teraz (174cm), a waga 65 kilo. I z tego co wiem nigdy więcej już tyle nie ważyłam. Trzecia klasa gimnazjum to początek mojego odchudzania, gdzie udało mi się zrzucić prawie 15 kilo w dość niedługim czasie.. Po wakacjach przytyło mi się w sumie 5 kilo, ale nie odczuwałam tego jakoś specjalnie negatywnie. Jak zapewne wiecie czasy licealne to dla każdego stresujący czas, dlatego wahania wagowe +/- 5 kilo się pojawiały. Sport, staranie się zdrowo odżywiać to już wtedy było, jednak nie była to najważniejsza sprawa w moim życiu. Na studiach moja waga oscylowała przez 3 lata wokół 60 kilo i te z was, które mnie zdążyły poznać na żywo, wiedzą że nie mam nadwagi czy nadmiaru kilogramów. Po prostu wyglądam zwyczajnie. Pomysł na zmianę swojego stylu życia spowodowany jest wieloma czynnikami i oczywiście również delikatną utratą wagi, ale zapewniam, że to dla lepszego samopoczucia! I uwierzcie z początkami było mi równie źle jak wam! Jednak jest kilka punktów, które pomogą wam w rozpoczęciu. Czasem po prostu narzucamy sobie zbyt wiele na początek.


MAŁYMI KROKAMI DO PRZODU
Błędem, który wielokrotnie popełniałam było założenie, że przechodzę na dietę, ograniczam kalorie, odrzucam słodycze, nie jest fast foodów, ćwiczę 6 razy w tygodniu, biegam, a w dodatku sprzątam w mieszkaniu codziennie i powtarzam rzeczy z uczelni. No cóż na sam początek zmiana życia o 180 stopni, to nie najlepsze wyjście. Gdy tym razem rozpoczęłam zmiany, zaczęłam od eliminowania fast foodów, regularnego jedzenia oraz jakiejkolwiek formy ruchu. Gdy przyzwyczaiłam się do tego dodałam zdrowsze odżywianie i ograniczenie słodyczy.

ZDROWE ODŻYWIANIE, to nie oznacza DIETA GŁODOWA
Kiedyś myślałam, że zdrowe odżywianie spowoduje, że będę wiecznie głodna, bo to przecież mało kalorii, ograniczenie wszystkiego. A to wcale nieprawda! I wiem, że hamburgera z Burger Kinga nic mi nie zastąpi, ale burger zrobiony z ciemnej bułki, kotleta sojowego dobrze zrobionego, pasty avocado i warzyw nie jest zły! To też nie wegetarianizm! Nie odrzucam mięsa, po prostu przyrządzam je w taki sposób, by nie było w nim za dużo tłuszczu. Gotuję, duszę, piekę, albo nawet jeśli to smażę bez dodatku tłuszczu.  Do swojego menu dołączyłam ryby i jeszcze więcej ryb! Nie bójmy się ich, bo są przepyszne! I to nie tylko w postaci smażonych filetów! Chociaż łatwo mi mówić, bo ja kocham gotowaną rybę, dobrze doprawiona i ugotowana na sprężysto jest pyszna, sycąca i mega zdrowa!

ZASTĄPMY SŁODYCZE
Znacie to uczucie, gdy się wkurzycie i potrzebujecie czekolady? Albo, gdy denerwujecie się przed egzaminem i jest wam potrzebny baton? Oglądacie film i macie ochotę na czipsy? No cóż, ja też to mam, i w sumie to chyba najtrudniejsza dla mnie rzecz. Staram się zamiast czipsów przegryzać słonecznik (w Auchanie jest za 5,90 za kilo), zamiast batonów, czy czekolady jeść owoce. I wiem, że łatwo się mówi i jabłko nie zastąpi czekolady, ale zawsze to coś! Podobno jak odczuwamy ochotę na czekoladę to dobrze przegryźć sobie kilka migdałów. Zamiast kupnych batonów możemy sobie sami zrobić batony z bakalii i dodatku ksylitolu. Czasem, gdy mam ochotę na ciastko zamiast kupić sobie w sklepie, lepiej je samemu upiec. Wtedy wiemy dokładnie co tam jest i możemy również ograniczyć zawartość cukrów, a mąkę pszenną zamienić np. na razową lub kukurydzianą. 


SPORT NIE DLA MNIE
Wiem, że większości z nas brakuje czasu na siłownię, biegania nie lubimy, a do ćwiczeń w domu nie potrafimy się zmobilizować. Nie rzucajmy się na codzienne ćwiczenia, jeśli nie jesteśmy przekonani do tego i nigdy nie ćwiczyliśmy. Zamiast nam to pomóc to zniechęcimy się do tego po pierwszych 3 dniach. Wprowadzajmy ruch do swego życia, ale bez nadmiernej eksploatacji. Windę porzuciłam na rzecz schodów. Oszczędzam na biletach i wszędzie chodzę na nogach :) a jak jadę na uczelnie to wsiadam dwa przystanki później i wysiadam 2 przystanki wcześniej. Niby nic, a jednak tyłek się modeluje!

WARZYWA, OWOCE to nowe przysmaki
Nie jem posiłków bez warzyw, czy też owoców. To moja nowa zasada. Warzywa muszą być i na kanapce i do obiadu i na kolację. Jak nie warzywa to owoce. Pokochałam biały ser z warzywami, wszelkiego rodzaje sałatki i owsiankę z owocami!




ZIEMNIAKI, KASZE, RYŻ
Większość osób eliminuje ziemniaki ze swojej codziennej diety, jednak ziemniaki nie są tak złe jak myślimy. Są sycące i zapewniają energii na dłuższy czas. Oczywiście nie mówię o jedzeniu puree z masłem, ale spróbujcie np ziemniaki z maślanką, lub też z jogurtem! Pycha! A w dodatku jak szybko! Co do kaszy i ryżu nie muszę nic dodawać. Zawierają błonnik i są źródłem dobrej energii. Ostatnio uzależniłam się od kaszy gryczanej!

ŚNIADANIE TO PODSTAWA
Ostatnia moja rada to zapamiętajcie: śniadanie to podstawa! Bez śniadania nie wychodźcie z domu! Ja obowiązkowo muszę zjeść w domu cokolwiek, by mieć energię na pierwszą połowę dnia. Ostatnio jem owsiankę z bakaliami, ale kolorowe kanapki, czy też twaróg z warzywami i ciemną bułką to równie świetna sprawa! W wolny dzień można sobie pozwolić na omlet wzbogacany błonnikiem/płatkami owsianymi.

To tak na dobry początek post, myślę aby wam co jakiś czas wrzucać moje przemyślenia i efekty jeśli będziecie chciały, a także przepisy na oszczędne, ale zdrowe jedzenie! Jeśli spodobał wam się post to dajcie znać : ) 

wtorek, 15 lipca 2014

Soraya, Body Diet24, Krem do biustu

Przepraszam za swoją nieobecność, ale niestety wiecie jak jest - weekend. A w dodatku się pochorowałam, a wczoraj pojechałam dać siostrze buziaka i pomóc jej się pakować na kolonie. Dopiero teraz widzę jak dzieci rosną. Niedawno była małym okruszkiem.. A teraz już 10 lat ma i nie mogę jej podnieść. Ale zapewne nie chcecie słuchać o tym jak dzieci rosną, dlatego dzisiaj przedstawię wam produkt, który powinna mieć każda kobieta, a na pewno te, które spadają z wagi : ) Bo dzisiaj mowa o kremie do biustu. Ten typ kosmetyku pierwszy raz pojawił się w mojej kosmetyczce na początku studiów, kiedy intensywnie się odchudzałam i pomógł mi utrzymać biust w formie. Dlatego teraz, gdy zrzucam tłuszczyk ten produkt również mi się przydaje. Ciekawe ?
Opakowanie
To standardowa tuba z miękkiego plastiku. Przynajmniej dla mnie to idealne rozwiązanie dla tego typu kosmetyku. Zawsze możemy rozciąć tubkę, by wydobyć resztki : ) Otwór jest idealnej wielkości, przez który nie wylatuje za dużo produktu.

Od producenta
 Skład

Zapach
Lubię go! To delikatny zapach, trochę kwiatowy, trochę perfumowany, ale słodki i przyjemny. Nie drażni nosa, a dla mnie to zapach dokładnie taki jak produkty tego typu pachną. Myślę, że nikt nie będzie miał z nim problemu, bo nie zostaje długo na skórze.

Konsystencja, wydajność
Konsystencja jest w połowie kremowa, a w połowie żelowa. Dzięki temu szybko się wchłania i nie zostawia nieprzyjemnej warstewki. Łatwo się rozsmarowuje, dzięki czemu aplikacja jest przyjemnością i każdy nawet z najmniejszą ilością czasu będzie w stanie używać tego kremu regularnie. Nie trzeba wiele do jednorazowej aplikacji, dlatego jedna tubka starcza na 2 miesiące używania. Zaznaczam, że stosuję go 2 razy dziennie : )
 Dostępność, cena
Krem ten dostaniemy już chyba w każdej drogerii, a ceny wahają się w zależność od promocji między 10-15 złotych.
Działanie, opinia
Jak już pisałam, aktualnie jestem w trakcie zrzucania tłuszczyku, dlatego według mnie taki produkt jest niezbędny. Niestety przy utracie masy ciała, biust lubi tracić swoją jędrność i opadać. A ja chcę tego uniknąć, dlatego produkt ten z takim zapałem dwa razy dziennie wmasowuję. Czy widzę efekty? Na pewno biust jest jędrniejszy, a skóra bardziej elastyczna i napięta. Czy to zasługa tego kosmetyku? Być może, na pewno też masaż wpływa na to jak wygląda. Ale z drugiej strony, bez tego kremu nie chciałoby mi się masować dwa razy dziennie. Polepszył się również owal piersi, co uważam za duży plus. Dzięki temu nie widać po nim, że z wagi lecą kilogramy i mam nadzieję, że w najbliższej i dalszej przyszłości nie będę biustu zbierała z podłogi  : ) Cieszę się, że mam kolejną tubkę w zapasie, a zapewne po tej tubce będzie kolejna, bo za mną dopiero 5 kilogramów, a przede mną jeszcze 8 : ) Daję temu produktowi 4,5 punktu na 6. I polecam wszystkim tym dziewczynom, które się odchudzają i ćwiczą.

A wy używacie takie produkty? A może uważacie je za zbędne?
A może chcecie jakieś wpisy typu fit/dieta? Jeśli tak to dajcie znać!

niedziela, 22 czerwca 2014

Cztery Pory Roku, balsam do ciała aktywne wyszczuplanie

No i nie było mnie wczoraj, a dzisiaj przychodzę z resztką sił. Oczywiście kolejne egzaminy i kolejna choroba, bo przecież nie mogę się normalnie pouczyć. W ten weekend spotkałam fantastyczne dziewczyny, ale o tym wam jutro napiszę. A dzisiaj na szybko recenzja produktu, który w tym miesiącu pożegnamy w denku. Czyli coś dla aktywnych i dbających o linię.
 Opakowanie
Produkt zamknięty w prostej miękkiej tubce, gdzie widać ile produktu ubyło. W dodatku prosta szata graficzna, trochę taka energetyzująca powoduje, że chyba lepiej mi się produktu używa, a zamknięcie typowe na klik. W trakcie używania tubka trochę się gnie co widać na zdjęciu, ale to nic.

Od producenta
 Skład
Parafina króluje, a potem nieszczęsny PEG... Nad tym popracować i nie będzie źle.
 Zapach
Delikatny i nienachalny zapach. Dla mnie pachnie tarasem w moim domu rodzinnym za czasów dzieciństwa, bo miałam go całego w bluszczu. A dla tych co nie wiedzą jak bluszcz pachnie to podpowiadam - pachnie ogrodem, ale nie kwiatami, pachnie trochę trawą, trochę drzewami. Akurat mi się podoba, bo taki świeży letni zapach, nic chemicznego.

Konsystencja, wydajność
Balsam ma konsystencje takiego standardowego balsamu, bez problemu można wydobyć go z tubki. Szybko się wchłania i nie pozostawia żadnej warstwy (mimo, że ta parafina w składzie). Jedna tubka spokojnie mi wystarczy na miesiąc użytkowania - z początkiem miesiąca zaczęłam no i miesiąc się kończy i tubka też. Ale ja używam go 2 razy dziennie, więc dla leniuchów może być wydajniejszy : )
 Dostępność, cena
Na razie nie widziałam nigdzie tego produktu, a na stronie też go nie ma w aktualnych produktach, dlatego albo to nowa wersja, starszej wersji, albo całkowita nowość. Zapewne będziecie mogły go szukać np. w Rossmanie i Hebe i koszt to będzie ok 10 złotych.
Działanie, opinia
Ciała modelki to nie mam,a w szczególności nóg, a sesja na 6 semestrze wykańcza bardziej niż inne. Dlatego w tym miesiącu ćwiczenia odpuszczone, a nogi bardziej modelkowate nie są.. Dlatego ten balsam używałam z nadzieją, żeby nie było gorzej niż z początkiem czerwca. Czy produkt pomógł mi? Na pewno skóra nie zaczęła flaczeć i utrzymała poziom napięcia, ale nie błagam nie myślcie, że jakikolwiek balsam usunie wam celluit, czy też was wyszczupli - to bez ćwiczeń i diety niemożliwe! Ja od lat walczę z celluitem wodnym, bo niestety woda lubi się gromadzić tam i ówdzie i nie zauważyłam, by był on mniej widoczny. Jednak cel ujędrnionej skóry został utrzymany. Co jest plusem tego produktu? Te z was, które nie lubią efektu zimna, czy też ciepła w tego typu produktach to produkt dla was! Czy kupię produkt ponownie? Sama nie wiem, bo ja lubię te efekty mrożenia i grzania, ale możliwe, że jak mi się znudzą to do niego wrócę. Daję mu 4,5 punktu na 6.

A wy miałyście ten produkt? A może widziałyście go już w sklepach? Jeśli tak to dajcie znać!