Gdzie lato? Gdzie słońce?! Możecie mi powiedzieć? W taką pogodę to mi się nic nie chce : c Chociaż Pani kurier uprzyjemnia mi te dni wizytami. No cudowna jest! Ale wiecie o tym kiedy indziej <3 Dzisiaj pokażę wam lakier, który podbił moje serce za kolor i łatwość aplikacji, co charakteryzuje większość lakierów Kobo. Ciekawe co to za śliczny kolorek wylądował u mnie ostatnio?
Zacznę od tego, że lakiery Kobo bardzo lubię. Mam ich kilka w swojej kolekcji i na pewno będę jeszcze kupowała.Wszystkie prócz jednego łatwo się aplikują.Z tym nie było inaczej. Dość gruby płaski pędzelek umożliwił na szybkie i dokładne pomalowanie paznokcia.
Konsystencja lakieru nie jest ani za rzadka, ani za gęsta - po prostu idealna!
Lakierowi potrzeba dwóch warstw, żeby pokryć płytkę paznokcia bez prześwitów, dzięki czemu czas wysychania jest naprawdę błyskawiczny.
Trwałość to ok. 3 dni na moich paznokciach, czyli jak standardowy lakier, ale u mnie większość się tak trzyma, więc podejrzewam, że u innych może i dłużej.
Połysk jest na wysokim poziomie i nie trzeba żadnego top coat'u. W dodatku lakier nie smuży. Przy zmywaniu nie barwi skórek i bardzo szybko się zmywa.
DaiLily to odcień intensywnego koralu. W buteleczce lekko pastelowy. Na paznokciach w świetle dziennym trochę intensywniejszy, a w sztucznym świetle ciemny, pastelowy pomarańcz z nutką czerwieni. Na zdjęciach starałam się wam pokazać jak różni się lakier na zewnątrz, a jak przy sztucznym świetle.
Te lakiery możecie kupić za 10 złotych w Naturze, ale często są promocje i niektóre kolory są nawet po 5/6 złotych i wtedy lubię kupić sobie kilka : )
To dla mnie idealny odpowiednik czerwieni w lato, której nie noszę w ciepłe dni. Na pewno będę do niego wracała, bo kto by nie kochał tak wakacyjnego kolorku?
Dajcie znać, czy wam się podoba : ) I czy macie może jakieś lakiery z Kobo, które mi polecacie : )









