Z racji, że wyjątkowo ładnie - w moim mniemaniu wyszło mi to jak pomalowałam pazury to je wam dziś pokażę (chlip, chlip widzicie jakie KRÓTKIE?!)
Nie będę się powtarzać co do opakowania, pędzelka - mi odpowiadają, a pędzelek jest dość cienki i długi.
Lakier ma wykończenie kremowe, a w środku ma zatopione czarne kropeczki, które nazywam maczkiem : ) Ja nałożyłam topcoat, bo chciałam mieć pewność, że wytrzyma szybko skok do łóżka. Jednak bez niego błyszczy się ładnie i można zostawić.
Lakier smuży przy pierwszej warstwie, ale i tak trzeba dać warstwę drugą, dlatego nie można liczyć to za dużą wadę, ale nie zostawia bąbelków i rozpływa się na skórki !
Teraz mam top coat, ale wcześniej utrzymał mi się 3,5 dnia na paznokciach i zmyłam z czystej nudy. Teraz zapewne z braku czasu poczekam aż sam odejdzie : )
Zmywanie takie samo jak w przypadku straciatelli jasnej, jest trudniejsze, ale potrzeba dodatkowego dwukrotnego przejechania wacikiem po pazurach.
Lakier ten dorwałam w Krakowie na Kleparzu, ale chyba znajdziecie go na każdym targopodobnym miejscu, czy też małych drogeriach osiedlowych. Ja się czaję na resztę marmurkowej rodziny ^^
I jak podoba wam się ta wersja kolorystyczna? Słodko z makiem, czy przesłodzone? O dziwo wielbicielka lakierów mocnych ostatnimi czasy bawię się w takie delikatne i wiecie co? Zakochuję się! A nowe kolory lakierów lemax kupiłam. Kojarzy mi się z jogurtem truskawkowym ! Naprawdę mnie zadziwiają, a za 2,50 to mogę wszystkie kupować co mi się podobają! :)














